15 listopada 2013
15 listopada 2013, piątek ( ... )
wchodzi przeznaczenie. i wszystkie choroby. stale o nich mówi, jak o kimś bliskim.
i że wszędzie sierść, gdzie nie usiądzie, /a tak starałam się wyzbierać/. babcia ma dziurę w boku, na dwa palce, trzeba to przemywać co godzinę, a ona wymiotuje. ona - córka. jej córka. dlaczego nie przyjdziesz się pożegnać. może z powodu pelargoni, które ożyły. watpię żeby zakwitły, ale mają zielone liście.
już jej mówiłam dowidzenia. wygladała wtedy oknem. szłam ulicą, do domu. odwróciłam się przed zakrętem jakbym przeczuła, że to ostatni raz jak pogrozi mi palcem za tego papierosa. później - a rób jak uważasz - niepokojącą zakłuło w serce. jeszcze później, wsunęłam jej rurkę do nosa, żeby mogła napoić ciało. nikomu nie pozwoliła się oszpecić - tylko dla mnie nie chciała się poddać. wiedziała, dobrze wiedziała, że się nauczę od niej.
ale teraz, przypomina uschły krzak. i te kolce, te kolce o których wiedzą, tyle że wrosły pod skórę. więc ulega, każdej ręce. każdemu.
i oni jej chochoł na głowę. ciągle i ciągle. już którą zimę.
jak dwa chochoły.
a ja się pożegnałam, kiedy jeszcze była różą.
7 lutego 2026
dobrosław77
6 lutego 2026
Misiek
6 lutego 2026
Jaga
6 lutego 2026
wiesiek
6 lutego 2026
violetta
6 lutego 2026
sam53
6 lutego 2026
sam53
5 lutego 2026
wiesiek
5 lutego 2026
ais
5 lutego 2026
Arsis