3 listopada 2011

poezja

sisey
sisey

pieśń myśliwego

mój zwierzu totemie
pod opoką
mylisz trop
w trop złe oko
nie widzi jak głęboko
przerastasz ziemię
aż po ciemię
skok w mgłę
wibruje oszczep w dłoni
biegniesz - biegnę
gonię - gonisz
mój zwierzu jeżu
kolczasty po myśl
przyklękam śpiewam
wybacz prolog
koniec

28brrr10
3 listopada 2011 o 22:06

i dobrze że polujesz słowem.koniec

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 12:13

Ja poluję? To peel śpiewa, a przynajmniej tak sądziłem. Ciekawe, że tak często identyfikuje się autora z treścią. Mam skłonność do biografizmu, ale zawsze mogę się wyprzeć. :)

zgłoś

Konrad Redus
3 listopada 2011 o 22:34

"pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój"; wygląda mi trochę na pisanie dziecko, ale tylko w formie, bo tekst jest dojrzały i przemyślany, co więcej bardzo przyjemny

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 12:31

Pierwotne pieśni, a tak to sobie wyobrażam, miały prostą rytmiczną budowę, jak współczesne, dziecięce wyliczanki, gdzie bez kartek trzeba pamiętać. To nie mogło być inaczej zapisane. Natomiast przywoływanie "pojedziemy na łów" - pieśni dworskiej, biesiadnej, w której autora zaledwie obiecuje, że o ile nie będzie padać to może, ewentualnie, ze służbą, forysiami, gromadą naganiaczy z czworaków, sforą ogarów i koniecznie trąbiąc, dopadniemy jakiegoś biednego czternastaka, szaraczka, czy biednego misia, uff, jest zupełnie nie na miejscu. Co do reszty nie będę oponował. :D

zgłoś

issa
3 listopada 2011 o 23:38

"Ot tak, mijam cmentarz - ot tak, nikt nie klęka". ;) Buziak.

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 12:33

I tak udowodniłaś, że to nie cmentarz, a obrzęd pojednania. Buziak. :)

zgłoś

Ania Ostrowska
4 listopada 2011 o 06:38

"po myśl przyklękam" - tak

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 12:34

Aniu, jak zawsze uważnie czytasz. Dziękuję.

zgłoś

hossa
4 listopada 2011 o 08:27

:)

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 12:35

Hossa, nie mam słów, że osobiście i tak... obszernie. :)

zgłoś

hossa
4 listopada 2011 o 12:42

śmiej się śmiej ale do mnie nie ze mnie...:) ciut obszerniej ;)

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 13:00

Hossa, nie wyobrażam sobie takiej możliwości. Śmiać się z Ciebie?! Również nieco obszerniej. ;)

zgłoś

hossa
4 listopada 2011 o 13:06

a ja sobie wyobrażam: siedzisz wygodnie w fotelu, czytasz i śmiejesz się, gdyby nie te uszy to mógłbyś się śmiać dookoła głowy:) oj, teraz to prawie obszernie;)

zgłoś

sisey
4 listopada 2011 o 13:36

Pudło. Piszę z parkometru, na postoju za Biedronką, a jeszcze jakieś kundle muszę odganiać, a ja tylko dotykałem zwyczajnej w sklepie. :|

zgłoś

hossa
4 listopada 2011 o 15:06

ot i tak wygląda moc wyobraźni, zamiast kundli, zwyczajnej _fotel:) pozdrawiam :)

zgłoś

sisey
5 listopada 2011 o 12:27

Jak czasem ciężko uwierzyć w prozę. :))

zgłoś

Magdala
26 listopada 2011 o 16:17

miodzio.

zgłoś

filo
7 lipca 2012 o 16:11

ha! i jest perełeczka i to jeszcze w muszli, uwielbiam takie niespodzianki :) Pozory, jakże mylne, gładkie słówka, prosta rytmika, a w środeczku, gdy już się rozbierze - piękne perły, pyszne jeże...

zgłoś

filo
7 lipca 2012 o 16:12

i to ciemię... :)))

zgłoś

filo
7 lipca 2012 o 16:22

tak, tak,wiem, pamiętam nic nie powiem,idę sobie...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się