24 sierpnia 2014

poezja

sisey
sisey

ja proszę pana mam dobrze

w poniedziałek z samego rana
awansowałem na kierownika
stanowisko chyba przechodnie
tuż za rogiem kutasem zawarczało
ale tak bywa przecież pod dyskontem
człowiek jeść musi pić musi człowiek
choćby chwilówkę miał na ziemi
nie przywiązuję się do tytułów
i cierpki może jestem w drodze do Itaki
ale nie dźwigam niczego na barkach
nie ruszam z posad bryły świata
na brzegu porywistej rzeki
tylko zaglądam w oczy topielcom
ja proszę pana mam... wyśmienicie
bo widzi pan miałem kiedyś pepeszę
z czarną lufą i pomarańczową kolbą
tak na wszelki wypadek myślę
by żaden z dorosłych nie padł trupem
choć pod trzepakiem trwało Sarajewo
wkładałem korki do nosa mając w nosie
że ojciec zakazał mi takich praktyk
teraz i pan już wie czemu

jeśli tylko
24 sierpnia 2014 o 20:14

luzik.. to kwestia zapotrzebowania na adrenalinę..

zgłoś

sisey
24 sierpnia 2014 o 20:49

hmm, tak, to możliwe. w końcu z dystansu czasem ogarnia się więcej.

zgłoś

Aśćka
24 sierpnia 2014 o 21:04

przeczytałam, że kaktusem, wróg publiczny itd itp brudnym harrym, czasem to i ja bym przeprowadziła się do teksasu

zgłoś

sisey
24 sierpnia 2014 o 21:07

kaktusem? to się chyba nie przyjmie

zgłoś

Aśćka
24 sierpnia 2014 o 22:49

styksem płynąć do Itaki? no oj i taka być może w tym przypadku raczej hadessa niż słoneczna odessa, plus za Sarajewo pod trzepakiem

zgłoś

issa
25 sierpnia 2014 o 00:50

"styksem płynąć do Itaki? no oj i taka być może w tym przypadku raczej hadessa" :) interesujący trop. można zresztą sobie pomyśleć, że to może być i fragment drogi jedynie: jakaś odmiana tego etapu podróży bohatera, kiedy odwiedza zaświaty.

zgłoś

issa
25 sierpnia 2014 o 00:52

Ten fragment chyba wydaje misie tu, jakkolwiek to może cudacznie zabrzmieć :), najfortunniejszy: "nie przywiązuję się do tytułów / i cierpki może jestem w drodze do Itaki / ale nie dźwigam niczego na barkach / nie ruszam z posad bryły świata / na brzegu porywistej rzeki / tylko zaglądam w oczy topielcom".

zgłoś

Aśćka
25 sierpnia 2014 o 00:55

tak, tak, bo tu się tekst rozbiega, słowa są jak rozdroża dla myśli :)

zgłoś

issa
25 sierpnia 2014 o 01:02

:)

zgłoś

Ania Ostrowska
24 sierpnia 2014 o 22:04

czytając, z każdym następnym wersem robiło mi się jakby coraz zimniej, a w końcówce już przerażająco; nie wiem, czy tylko ja w tym wierszu widzę przemoc?

zgłoś

issa
25 sierpnia 2014 o 00:54

:) Ania, powiedz, proszę, jeśli chcesz / możesz, którędy można dojść do miejsca, które Ty widzisz? No, oprócz wojny, czyli spustu dla przemocy najwyraźniejszym w tekście.

zgłoś

Ania Ostrowska
25 sierpnia 2014 o 05:51

jasne, wrócę i powiem, ale zaczął się już tydzień pracy; trudno mi powiedzieć kiedy będę mogła na spokojnie

zgłoś

issa
25 sierpnia 2014 o 09:21

jasne, jasne. przecież wiesz: mamy czas. i jest go tyle, ile trzeba, żeby był. dobrego dnia, Ania :)

zgłoś

Ania Ostrowska
30 sierpnia 2014 o 12:16

Jestem jakiem obiecała. Dlaczego zobaczyłam przemoc? Może dlatego ze stosunkowi niedawno 27 lipca brałam udział w części zorganizowanych przez IPN w Warszawie obchodów 69 rocznicy tzw. obławy augustowskiej. Wcześniej przed rokiem, podczas wakacyjnego pobytu w tamtych stronach, miałam możliwość obejrzenia dokumentalnego filmu zawierającego wypowiedzi i wspomnienia rodzin pomordowanych i świadków tamtych wydarzeń, w tym opowieść mocno już starszego pana który z przerażającym spokojem opowiadał jak jako mały chłopiec podkradał się z ciekawości pod czyjąś zwykłą chałupę przekształconą w katownię i widział krew spływająca po drzwiach, bo po drugiej stronie tym niewymyślnym sposobem komuś miażdżono palce. Czytając w wierszu siseya o korkach w nosie to wszystko nów stanęło mi w oczach, ale i wcześniej w wierszu wyczuwałam coś w rodzaju – może i nie mamy już takiej władzy i bezkarności, ale zapotrzebowanie na nasze kwalifikacje wciąż istnieje, urządziliśmy się całkiem nieźle. Nie potrafię wskazać konkretnych słów, to ogólne wrażenie. Pozdrawiam Ciebie isso i Ciebie Autorze też :)

zgłoś

issa
31 sierpnia 2014 o 11:09

:) I ja jestem. Yhm. Thx. (P.s. Wiesz, Ania, tak sobie teraz pomyślałam, że z czytelników-komentatorów na Trumlu, to chyba Ty najczęściej przypominasz mi, jak nas w odbiorze potrafi programować między innymi to, co, by tak rzec, najświeżej przeżyte, doświadczone. Te pryzmaty-z-teraz :) Pozdrowienie i dla Ciebie

zgłoś

Ania Ostrowska
31 sierpnia 2014 o 11:21

może tak być :) przy czym nie byłabym sobą, gdyby od razu nie włączyło mi się pytanie, czy to dobrze, czy źle (dla mnie)? pomyślę

zgłoś

issa
31 sierpnia 2014 o 12:28

:)

zgłoś

alt art
25 sierpnia 2014 o 10:26

no syzyf to on nie jest..

zgłoś

Jaro
13 września 2014 o 11:49

Kola mówi, że to niezły tekst, szczególnie, że i Pepesza jest mu bliska. Uprawiał z nią seks, dopóki nie stwierdził, że to może być kazirodczy związek. Co prawda, wpadł na to dopiero po jakimś czasie - może wtedy, jak zrobił się bardziej żylasty. Tak zwykle bywa, że zanim wpadniesz na to "coś", przerabiasz co najmniej kilkanaście "małorolnych" stanowisk strzeleckich. Pokreślił też, że wcześniej nie interesował się akrobacjami, bo i co z nich można "wytrzepać" ? Ale na wojnie wszystko się zmienia, ciszę i spokój umie już doceniać:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się