przyśniła się żona
w preludium dumny i zwalisty
niezłomnie trwałem przy wymionach
zjawiskiem mamma karmiąc zmysły
by odurzony ciepłym blaskiem
pomknąć do źródła gdzie kotlina cudna
w półcieniach gaśnie
prędki wiatr katabatyczny
gorący diabolo
mój cumulonimbus śliczny
nieprzejęty rolą
w ponętnym negliżu
zbudził burzą z piorunami
pomimo niżu
słońce świeciło nad nami
o żesz! ale sen!;)
zgłoś
o żesz! to ja już o jawę nawet nie dopytam ;)
zgłoś
:) szczęściarze
zgłoś
powiem tylko, no ładnie... :)
zgłoś
Ja jako chmura pierzasta rozkładam się nad całym wierszem, to tu, to tam, raz gęściej raz rzadziej, ale zadowolony (czy chmura może być zadowolona?).
zgłoś