drzewa nie umierają jednoznacznie
W świetle najnowszych amerykańskich badań obumarłe drzewa pełnią kluczową rolę w przyrodzie.
Ewa Kołodziejak-Nieckuła
przy bezwietrznej pogodzie
biernie wegetują
wysychają w palących promieniach
niezgrabnie wyciągniętym gałęziom
udaje się czasem wybić niewprawne
krótkowzroczne oko a wtedy przyprawiają
municypalnego derkacza o zachwyt
stają się natchnieniem poetów lingwistycznych
i innych malarzy
drzewa
odżywają nocą
w przybitym świetle pień odcina ciemność kirem
korona bardziej mroczna od najgłębszej czerni nieba
triumfuje
drzewa odchodzą nocą
silniejsze od gwiazd opierają się chmurom
wyznaczają własne horyzonty
później słabną
przez czterdzieści lat dogorywają stojąc
kolejne trzysta lat umierają leżąc
ku uciesze sikor kun wiewiórek
i tuńczyków
kiedy bardziej im po drodze do morza
niż do nieba
Kolejny Pański fajny tekst, ale zamiast ,,trzysta" wstawiłbym ,,trzydzieści" lat. Przesada, drzewo nie leży i nie gnije trzy wieki.
zgłoś
Śmierć zawsze jest wielowymiarowa, chociaż podobno jak pisał Sartre, śmierć jest moją indywidualną śmiercią, bo jest ona etapem mojego życia, nie bytu dla innego. Pozdrawiam
zgłoś
Indianie nazywają drzewa braćmi i siostrami, coś w tym jest... z uznaniem, a słowa " drzewa odżywają nocą " zabieram pozdrawiając liści szelestem... ;-)))
zgłoś
Żal mi każdego ściętego drzewa. Wiersze o drzewach traktuję szczególnie.
zgłoś
Pięknie dziękuję Czytelnikom. Wbrew pozorom jednak trzysta lat: http://archiwum.wiz.pl/2001/01110500.asp
zgłoś
ten obrazowy wiersz przypomnial mi tutejszy park, gdzie jest aleja umarlych drzew i sa pod ochrona, bo chociaz same w sobie umarle, pelno w nich zycia, pozdrawiam:)
zgłoś
zawsze mogą wstąpić do nieba.
zgłoś
wymiata.
zgłoś
antropologizacja - czytam jako metaforę - istotnie, czasem bliżej do morza niż do nieba.... J.S
zgłoś
Myślę, że nawet często :)
zgłoś
rewelka!!!!)
zgłoś
posypały się wiersze jak wióry - ten tutaj jest obrazem drzewa i jego przemijania a noc wymownie dodaje i oddaje życie i trzysta lat to wcale nie za dużo na całkowity rozkład :)
zgłoś
Wielkie tak Jarku!
zgłoś
Dałam sobie i wierszowi trochę czasu, żeby się upewnić, czy myślę to, co myślę. I jednak tak. Są pojedyncze odsłony/migawki, które polubiłam, ale i są też inne - irytujące. Tym razem dla mnie nazbyt poddane tezom, by uwiodło. Począwszy od tytułu z neonowo szkolnym buntem wobec stereotypu, poprzez "wegetują" aż do "biernie", skończywszy na "dogorywaniu", które, heh, jak na Ciebie jest tak przerysowane, że w końcu nie wiem, czy ironizuje, czy chce tak serio. Jakby programowy weredyk zrzędził, a może rzęził. Ładne: "przyprawiają / municypalnego derkacza o zachwyt / stają się natchnieniem poetów lingwistycznych i innych malarzy". Dobrego, J.
zgłoś
Miedź (niebrzęcząca) - wiedź (do słońca). Jeśli mnie przypali, schowam się w szuwary - w dolinie Issy (dopływ Szczary).
zgłoś
:)
zgłoś
Z niskim ukłonem pozdrawiam wszystkich, którzy znaleźli czas na pochylenie się nad tekstem.
zgłoś
Warty zatrzymania się.
zgłoś