drzewa nie umierają jednoznacznie

W świetle najnowszych amerykańskich badań obumarłe drzewa pełnią kluczową rolę w przyrodzie.
Ewa Kołodziejak-Nieckuła

 
 
 
 
przy bezwietrznej pogodzie
biernie wegetują
wysychają w palących promieniach

niezgrabnie wyciągniętym gałęziom
udaje się czasem wybić niewprawne
krótkowzroczne oko a wtedy przyprawiają
municypalnego derkacza o zachwyt
stają się natchnieniem poetów lingwistycznych
i innych malarzy

drzewa
odżywają nocą

w przybitym świetle pień odcina ciemność  kirem
korona bardziej mroczna od najgłębszej czerni nieba
triumfuje

drzewa odchodzą nocą

silniejsze od gwiazd opierają się chmurom
wyznaczają własne horyzonty
później słabną

przez czterdzieści lat dogorywają stojąc
kolejne trzysta lat umierają leżąc
ku uciesze sikor kun wiewiórek

i tuńczyków
kiedy bardziej im po drodze do morza
niż do nieba

Florian Konrad
21 czerwca 2011 o 14:56

Kolejny Pański fajny tekst, ale zamiast ,,trzysta" wstawiłbym ,,trzydzieści" lat. Przesada, drzewo nie leży i nie gnije trzy wieki.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
21 czerwca 2011 o 15:00

Śmierć zawsze jest wielowymiarowa, chociaż podobno jak pisał Sartre, śmierć jest moją indywidualną śmiercią, bo jest ona etapem mojego życia, nie bytu dla innego. Pozdrawiam

zgłoś

Ame
21 czerwca 2011 o 15:39

Indianie nazywają drzewa braćmi i siostrami, coś w tym jest... z uznaniem, a słowa " drzewa odżywają nocą " zabieram pozdrawiając liści szelestem... ;-)))

zgłoś

LadyC
21 czerwca 2011 o 15:46

Żal mi każdego ściętego drzewa. Wiersze o drzewach traktuję szczególnie.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
21 czerwca 2011 o 15:46

Pięknie dziękuję Czytelnikom. Wbrew pozorom jednak trzysta lat: http://archiwum.wiz.pl/2001/01110500.asp

zgłoś

Bazyliszek
21 czerwca 2011 o 16:17

ten obrazowy wiersz przypomnial mi tutejszy park, gdzie jest aleja umarlych drzew i sa pod ochrona, bo chociaz same w sobie umarle, pelno w nich zycia, pozdrawiam:)

zgłoś

Wieśniak M
21 czerwca 2011 o 16:37

zawsze mogą wstąpić do nieba.

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
21 czerwca 2011 o 18:08

wymiata.

zgłoś

Jacek Sojan
21 czerwca 2011 o 19:37

antropologizacja - czytam jako metaforę - istotnie, czasem bliżej do morza niż do nieba.... J.S

zgłoś

LadyC
21 czerwca 2011 o 22:30

Myślę, że nawet często :)

zgłoś

Michał
21 czerwca 2011 o 22:39

rewelka!!!!)

zgłoś

Darek i Mania
21 czerwca 2011 o 22:54

posypały się wiersze jak wióry - ten tutaj jest obrazem drzewa i jego przemijania a noc wymownie dodaje i oddaje życie i trzysta lat to wcale nie za dużo na całkowity rozkład :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
21 czerwca 2011 o 23:53

Wielkie tak Jarku!

zgłoś

issa
22 czerwca 2011 o 08:34

Dałam sobie i wierszowi trochę czasu, żeby się upewnić, czy myślę to, co myślę. I jednak tak. Są pojedyncze odsłony/migawki, które polubiłam, ale i są też inne - irytujące. Tym razem dla mnie nazbyt poddane tezom, by uwiodło. Począwszy od tytułu z neonowo szkolnym buntem wobec stereotypu, poprzez "wegetują" aż do "biernie", skończywszy na "dogorywaniu", które, heh, jak na Ciebie jest tak przerysowane, że w końcu nie wiem, czy ironizuje, czy chce tak serio. Jakby programowy weredyk zrzędził, a może rzęził. Ładne: "przyprawiają / municypalnego derkacza o zachwyt / stają się natchnieniem poetów lingwistycznych i innych malarzy". Dobrego, J.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
22 czerwca 2011 o 12:43

Miedź (niebrzęcząca) - wiedź (do słońca). Jeśli mnie przypali, schowam się w szuwary - w dolinie Issy (dopływ Szczary).

zgłoś

issa
22 czerwca 2011 o 13:20

:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
22 czerwca 2011 o 12:45

Z niskim ukłonem pozdrawiam wszystkich, którzy znaleźli czas na pochylenie się nad tekstem.

zgłoś

Withkacy
24 czerwca 2011 o 21:48

Warty zatrzymania się.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się