pierwszy czerwienił się
spontanicznie
po łaskoczących źdźbłach
on nie chciał wzruszyć
ciszy
geometrii przekreślić
palcem wiercić
między pośladkami
a ona tak pragnęła
wejść w czerwoną przestrzeń
było wstydliwie
drugi opuchnięty
brudny sufit
obdrapane ściany
lepkie ręce
gładko
wchodzą w odbyt
on wykazuje zainteresowanie
nikłe
ona pod płaszczem
trzeci lekko
przysłonięty apaszką
rozciąga rozmowy
jak zmarszczki
oczka w dzierganym swetrze
pochłaniają żywioły
pożar potop
przy nich zostaje ziemia
i powietrze
próbuję dostosować zasadę nadstawienia drubiego polczka, a tu nagle trzeci:)
zgłoś
bardzo odwazny wiersz...ale niczego sobie:) "on nie chciał wzruszyć" ..onego moglbys sobie podarowac Jaroslawie z kontekstu wynika ze to ON!
zgłoś
Policzek się czerwienił, a ON nie chciał wzruszyć, nie policzek, Szel. Dziękuję.
zgłoś
moze masz i racje przegapilam polik...byl jednak pierwszy:))) (lubie slowo poliki w wierszach) pewnie dlatego twoj mnie przyciagnal:)))
zgłoś
rumiano ;)
zgłoś
Pięknie, czyli naturalnie, po trzykroć bez brawury, odważny. Wracam do niego od wczoraj, od czasu do czasu. I będę wracać. Dobrego, J.
zgłoś
Odruchowo przeczytałem polipy, więc z ciekawości, a tu zonk, chociaż może i polipy się gdzie w nim czają, ewentualnie hemoroidy i waszkiewicz byłby kontent, a może nie on jeden, kto wie? :> ale żeby tak publicznie "gałczyńskiego" przywoływać w poezji? sam nie wiem czemu myśl błądzi ku starożytności, jacyś Grecy majaczą i żadnej krzywej w zasięgu wzroku. Ja nawet nie będę udawał, że wiem o co ci chodzi Autorze. Jeżeli miało być rewelacyjnie, to trzeba by drugą samogłoskę z o zamienić. Pozdrawiam.
zgłoś
Jarku - jak ja lubię ten duet ;) wykręciłeś moimi stolikami - jak się patrzy ;)
zgłoś