7 lutego 2012

poezja

Wieśniak M
Wieśniak M

wspomnień żar

małe mieszkanko
na poddaszu
z pięknym widokiem
na kościół wniebowstąpienia
i plagą gołębi

gdzie cztery pory roku
czuć każdą szczeliną
opuszczamy 
z dymem

Magdala
7 lutego 2012 o 19:07

i z łuną! ładne obrazkowanie. buziaki! łuna najważniejsza. sie ogrzać można jakby co :*

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 19:11

w samo połunie;))))- dzięki Magdo:))))

zgłoś

milena
7 lutego 2012 o 19:10

pewnie z mgiełką wspomnień...:)

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 19:11

Milenko:))))- dzięki:)))

zgłoś

Szel
7 lutego 2012 o 20:11

pierwszy raz mowisz Wiesniaku o uczuciach

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 21:32

he he:)))- a ja mam wrażenie że bez przerwy o nich:))))

zgłoś

oczy jak pustynia
7 lutego 2012 o 21:39

czyżby ktoś cztery ściany podpalił?;-)

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 21:41

może tylko zaprószył?:)))

zgłoś

issa
7 lutego 2012 o 21:52

Od dawna zastanawia mnie bliskość "opuszczanie/odpuszczanie". Wiesz, choćby to, czy koniecznie trzeba opuścić, żeby odpuścić;) I nie tylkoto. I gołębie. Patrz, plaga gołębic Noego - i już robi się pytajnik od korzenia do chmury:)) Ty wiesz, że nieraz lubię tę dwoistość Twoich tekstów: bo czyż nie lepiej ulecieć z dymem niż zostać przeraźliwie osiadłym węgielkiem;)?

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 22:17

opuszczamy z dymem:)))lubię swobodę interpretacyjną:))),Można rzec że poddasze wreszcie odetchnie czywiście wraz z gołębiami i pięknym widokiem kiedy podmiot( podmioty raczej) wyniosą się ze swoimi cholernymi papierosami;)))

zgłoś

issa
8 lutego 2012 o 09:08

:)

zgłoś

oczy jak pustynia
7 lutego 2012 o 21:52

dwa dni temu na sąsiedniej ulicy, ktoś na poddaszu podgrzewał palnikiem rury, które zamarzły. poszedł dym. zaniepokojony zadzwonił do straży czy może pożyczyć gaśnicę. poprosili o adres, zajęło się całe poddasze. po akcji 8 rodzin pozostało na lodzie, bo resztę mieszkań zalało. uważaj W-ieś, nie zaprósz:-)

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 22:21

niedawno w TV pokazywali pożar dwie posesje od Straży.Kiedy ktoś przybiegł po pomoc dyżurńy upierał się że przyjmuje tylko wezwania telefoniczne:))). dopiął swego:(

zgłoś

Miladora
7 lutego 2012 o 22:14

Wspomnienia też potrafią ulatywać z dymem... ;) Ładne nawiązanie "dymu" do tytułowego "żaru", Wuniu. :) Aha - "i plagą gołębi" - na kościół i plagę gołębi, czy na kościół z plagą gołębi? ;) Buźka :)

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2012 o 22:19

plaga gołębi dotyczy urokliwego poddasza z widokiem na kościół, więc?:))))- buziaki Milu:))))

zgłoś

Miladora
7 lutego 2012 o 22:27

Rozumiem. :))) Mieszkanko z plagą gołębi. :) Jakoś mi się to powiązało najpierw z widokiem. ;)

zgłoś

q
8 lutego 2012 o 09:55

głębokie legato :))

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2013 o 11:31

z głębią zawsze wiążą się zagrożenia:)

zgłoś

deRuda
7 lutego 2013 o 11:38

mieszkałam na takim poddaszu w kamienicy, drewniana nie malowana podłoga, skosy, okno aż do podłogi, koło dworca, w ścianę wmurowane były amonity, sypialnia oddzielona kotarą... czas studiowania, uleciał jak dym... dziękuję

zgłoś

Wieśniak M
7 lutego 2013 o 12:59

:))- cieszę się że tak go odebrałaś derudko:))- to ja dziękuję:))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się