1 listopada 2011

dziennik

Wieśniak M
Wieśniak M

co tam u mnie

Źle policzyłem bilety. musiałem podjechać autobusem "na gapę". Syn zrozumiał, nawet oczy mu pojaśniały gdy mu to przeliczyłem na pańskie skórki. Na Bródnie tłok niemiłosierny. Do bramy szliśmy w tempie wydawania posiłków na stołówce zakładowej. Pogoda dopisała, mogłem się nie martwić dziurą w bucie. U ciebie wszystko w porządku. Rzeczywiście ta farba od wujka niezła. Trzeci rok i nie widać ubytków. 
Pomnik przysypany żółto-pomarańczową kołderką liści wyglądał przepięknie. Miałem wyrzuty sumienia po otrzepaniu go, ale wiesz jaka jest mama.
W tym roku zielone daliśmy, po raz pierwszy. Syn wybierał. Mnie też się podobały. Miałem tylko jedną zapałkę. Zawsze się wybiorę jak ostatni kretyn. Odpaliłem od zniczy pani Sawickiej.
Wróciliśmy już prawie pustym tramwajem. Wyszedłem z psem zrobiłem obiad i nareszcie możemy pogadać...

Anna Maria Magdalena
1 listopada 2011 o 15:40

''nareszcie możemy pogadać'' :))

zgłoś

Wieśniak M
1 listopada 2011 o 16:12

Dzięki anko:)))

zgłoś

Istar
1 listopada 2011 o 16:35

potrafisz..

zgłoś

Wieśniak M
1 listopada 2011 o 16:38

:) dziękuję Marzenko:)

zgłoś

Slawrys
1 listopada 2011 o 16:48

proza życia w tle pierwszo-listopadowego dnia; :)

zgłoś

Wieśniak M
1 listopada 2011 o 20:12

tak to widzę Sławku:)

zgłoś

gabrysia cabaj
1 listopada 2011 o 20:15

O! i takie pisanie lubię:)

zgłoś

Wieśniak M
1 listopada 2011 o 20:19

:))))Dzięki Gabrysiu:)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się