1 czerwca 2013
1 czerwca 2013, sobota ( wiersz nieprzemyślany- )
- w połowie zmiany
w przerwie na lunch
dostrzegłem słowa
z włóczniami zza tarcz
falangą miarowo
bez chwili wahania
weszły jak w masło
nagle w środku zdania
i zamiast o zestaw
surówek z kotletem
uderzam w wydawkę
natchnionym sonetem
z okiem szalonym
i zmierzwionym włosem
nad człowieka w świecie
użalam się losem
strofa goni strofę
aż do samej puenty
stopniowo spuszczając
z nadmiaru słów wentyl
a pani na wydawce
w sterylnym fartuszku
w zapadłej ciszy pyta:
- dać tych kłusków?
23 marca 2026
wiesiek
23 marca 2026
sam53
23 marca 2026
Jaga
22 marca 2026
Witold
22 marca 2026
wiesiek
22 marca 2026
guccilittlepiggy
21 marca 2026
sam53
21 marca 2026
violetta
21 marca 2026
dobrosław77
20 marca 2026
smokjerzy