28 kwietnia 2011

poezja

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Człowiek z pociągu

Długim pociągiem do Rzymu
jechał wraz z grupą pielgrzymów
na pogrzeb Ojca Świętego
człowieczek zwany Lebiegą.

Wagon na rozjazdach tańczył.
On mówił, że jest z Komańczy.
W rozmowach wspominał czasem
o fascynacji prymasem.

Noc całą przedrzemał w przejściu,
a rankiem mówił o szczęściu,
że tyle krajów przejechał.
Podróż zmieniała człowieka.

Pociągiem wracał ospałym
mężczyzna silny, wspaniały.
Oczy miał żywe, otwarte.
Najgłośniej z nas śpiewał "Barkę".

Minęło sześć długich lat.
W pociągu zakonny brat
przewodził grupie pielgrzymów
na mszę jadących do Rzymu.

Ten śmiech poznałem, ten głos.
Kogoś, kto wygrywał los!
Wstydziłem się. On -"lebiegą"?
Radosne słysząc - Kolego!!!

Marek Gajowniczek
28 kwietnia 2011 o 19:29

...ale jest niepoprawnie z woli autora!

zgłoś

Mirek Dębogórski
28 kwietnia 2011 o 19:51

Mi też podoba się Prymas. Panie Marku jest Pan monotematyczny. Czy może jest Pan księdzem czy namiętnym słuchaczem. Mam mieszane uczucia. Podoba mi się Pański sposób pisania ale nie temat. Te niewiele na inny są ekstra. Proszę o coś innego. Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się