stygmaty

Nie chcę być dzisiaj matkąPolką
Z obwisłym biustem, w tle,
Z wiecznym uśmiechem i twierdzącą odpowiedzią
Na każde pytanie
Wyją we mnie strach i wściekłość
Splątane w tangu nienawiści
Nakładam warstwa po warstwie
Makijaż równowagi
Chcę ranić, niszczyć, zatruwać
Wzbudzać panikę
Najpierw jednak trzeba, powinno się
Ugotować obiad
Lukrecja na deser, w ramach kpiny
Z samej siebie
Kpię, żartuje,
Osiągam życiową stabilizacje

dzisiaj

Towarzysz ze strefy Ciszy
6 marca 2011 o 22:21

a tu jakas omijana codziennym spojrzeniem twarda rzeczywistosc niemocy... ciekawie podane...

zgłoś

Agnieszka M. J.-Hallewas
7 marca 2011 o 08:02

dziękuje: niedzielnoobiadkowy serwis z porcelany. na powaznie: kazdy ma taki moment od czasu do czasu, ze sie zaczyna dusic - jesli zaczynam z tym walczyc tradycyjnie sytuacja sie jedynie pogarsza

zgłoś

Sara
7 marca 2011 o 08:33

proszę z tym zawalczyć nietradycyjnie mnie się udało

zgłoś

Agnieszka M. J.-Hallewas
7 marca 2011 o 08:51

mnie również się udaje, z reguły, właśnie takim nietradycyjnymi metodami :), nie odmawiam sobie jednak prawa do frustracji, gniewu, złośliwości - już nie, ponownie nie. Dziękuje za komentarz Dju. Mobilizujący;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się