|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (43) Proza (15) Dziennik (7) Fotografia (6) Grafika (4)
Pocztówka poetycka (2) O autorze Znajomi (5) | |
Zmiana sposobu prezentacji
dom należy do mnie o tej godzinie, która jeszcze nie jest zajęta przez rzeczywistość. starannie odmierzam, bez pośpiechu, poranne rytuały w oczekiwaniu na wschód słońca. słucham siebie
"modern lies", audycja w r.kraków
Sprawa chemii między mężczyzną a kobietą jest dyskusyjna. Od razu nasuwa mi się prosty opis różnicy w związkach kultury wschodu i zachodu: jeżeli zaczynacie od wrzenia, co będzie punktem kulminacyjnym? Czy nie lepiej postawić czajnik z zimną wodą na ogniu i stopniowo go podgrzewać do osiągnięcia maksymalnej temperatury? Związek dwóch osób to nie jedynie chemia zawarta w fajerwerkach, to równie ważna chemia gospodarcza: płyn do mycia naczyń, proszek do prania, czasami niezbędny "kret" do przetkania zatorów w rurach;>
Byłam dziś na oddziale, przeszkodziłam w terapii grupowej, wymieniłam kilka zdań z siostrą Anią, wpadłam do dyżurki lekarskiej.
Od rana dręczył mnie ból głowy, po przejachaniu dwóch kilometrów w takt 43 decybele Placebo every You every me po prostu zniknął. Jechałam w kierunku domu.
Od 8:30 około piętnaście rozmów telefonicznych, umówione spotkanie z dwoma psychologami, odwołane jedno. Czas na celebrowanie piątej kawy.
Patrzyłam w oczy mgr Krzysztofa skrywając głęboką satysfakcję, że nie on będzie robił na mnie testy, do tego prywatnie. Uraz sprzed prawie trzech lat tkwi dalej równie głęboko jak ta satysfakcja, daję mu szansę poprawy lecz niech wykorzysta ją na innych. Jako królik doświadczalny mam przynajmniej wolny wybór laboranta.
zabijałam dzisiaj drzewa. zabijałam żeby ożyło marzenie o domu. selekcjonowałam beznamiętnie: te które rosły najkrócej, najmniej doceniły słotę, słońce, słodycz ziemi. starałam się nie myśleć, nie czuć ich bólu. piła w ruch i ciach: kolejne kładzie się na ziemi niczym kłos zboża pod sierpem. oddałam im cześć składając razem do snu a pierwszy wiosenny, cytrynowy motyl zatańczył nad nimi. oddałam im cześć nie używając piły spalinowej: mogły nasycić się, do ostatniej chwili upoić, szumem starszyzny z pobliskiego lasu... teraz jest mi smutno ale nie łzawie. jeszcze nie.
Jesienią
Stare Drzewa
Szepczą Szelestem liści
Uschniętych o swojej młodości
Świeżym
Listkiem na Wiosnę drżąc
Młode Drzewa proszą
By doczekać Jesieni
Zimą gną gałęzie
Ścięte lodowym mrozem
Marząc o ptakach w Lecie
Ukrytych przed ludzkim wzrokiem
W gałęziach pokrytych gęstym listowiem.
Chlodze dlonie, ujscia energii,
przekazniki bytu
Nie chcesz ode mnie wsparcia,
moj dotyk czasami rani
Nadmiar entuzjazmu,
nieswiadomosc podstaw
- to moze zaszkodzic
Tak trudno to poskromic,
ujarzmienie czegos niedostrzegalnego
wydaje sie prawie niemozliwe
Samodyscyplina nie wystarcza
Pamietam tamtego psa
- nie doznal krzywdy, fizycznie...
Jego agresja obrocila sie przeciw niemu
wystarczyla tylko metoda lustra,
nie szczekal wiecej...
Czy to tak jak z Meduza, Bazyliszkiem?
Kim jestem,
czym jest jaspis w mej dloni,
cytryn ktorego dotykam
Latwiej zdefiniowac pojecie niz czlowieka
Tecza barw rozciaga sie po horyzont
Drobny deszcz chlodzi twarz
Slaby wiatr leniwie muska liscie drzew
Ptaki uparcie swiergocza wsrod ich konarow
Zamykam oczy i chlone leniwe cieplo popoludnia
Bol znika po krotkiej walce z sila woli
Jego cien czai sie jednak na obrzezach koncentracji
Punkt ucisku na skroni pulsuje
Czakra u szczytu domaga sie swego "' om'
Zaciagam sie powietrzem niczym narkoman
Jestem uzalezniona
Od barw, deszczu, wiatru
Nie moge zyc
Bez ptakow, ciepla, bolu
A czakry, czakramy i powietrze
Wyznaczaja rytm mego istnienia
