|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
Kiedyś opowiem o wuju Bernardzie, co miał dwie żony
i spory majątek. Zajmował się kuźnią i grał na bandonii.
To właśnie on z braćmi stawiał nasz dom przed wojną.
Był panem lasu i karych koni, którym sam diabeł nocą
splatał warkocze, a tak misternie, że włosek do włosia
(czerwone wstążeczki), a wuj spał winem złożony.
Taki raptus i znachor; w sękatych rękach umiał nosić
pszczoły. Płakaliśmy słuchając jego grań w niedziele.
Gbur i filozof - raczej z łaski wiatru, za pługiem chodząc
czy przy kosie latem, lecz ucichł, gdy pierworodny,
szukając drogi na wyspę, odważył się w czepku utopić.
A tej jedynej nie tknął już nigdy - mówił, że miechy
pękły jej przy nadziei.
.
pieknioe Gabrysiu, ale po bandonie bede musiala wyskoczyc w gogle :))
zgłoś
ok, szel - namęczyłam się z tekstem i chyba o pomoc poproszę wiesego, bo temat dla mnie ważny, a nie chcę go schrzanić...
zgłoś
juz wiem co to bandonia...cos niby harmoszka...(mysle ze wiese moze tu pomoc, bo to tega glowa nawet po łuckiej)... wymienilas ja az trzy razy...co ci sie raczej w wierszach nie zdarza! :))
zgłoś
odważył się w czepku utopić- bardzo trafne:)
zgłoś
Smutny koniec:)
zgłoś
szel - masz rację z tymi powtórkami / Wieśniak - bo Janek był w czepku utopiony / An - jak prawie wszystkie końce:) barthkowsky - dziękuję i lecę do Cię, bo albowiem już czytałam i mi się dzisiaj bardzo, ale to bardzo podoba - pozdrawiam wszystkich;)*
zgłoś
świetna historia, brawo! : )
zgłoś
Agnieszko, Jarku - niech okrzepnie w tej formie - jeżeli ktoś chciałby umiejscowić mojego wuja Bernarda, odsyłam do Drewnianych ptaków, rzeźbionych motyli - pozdrawiam Was serdecznie
zgłoś
też bym chciała wyskoczyć kiedyś z mojego hula-hop :( świetny Gabrysiu!
zgłoś
heh, Istar!
zgłoś
proponuję "winem znużony", hej:)
zgłoś
znużony? skoro zległ, to złożony.
zgłoś
Gabrysine opowieści - jak zawsze żywe i prawdziwe i prawdziwi w nich ludzie. Super!!!
zgłoś
Gdybyś nie zawołała, miło. By choć ciut rzeczowo, a nie tylko słodko, to coś mi tu lekko zgrzyta, ale to już historyczny tekst, wiec sza. Zastanawiam się jak wielu Bernardów ukrywa się jeszcze w tej grafice. Wychodzę do sadu. Chodź ze mną.
zgłoś
mam gości, ale niezmiernie miło, sisey, żeś zajrzał - musiałeś znać wuja Bernarda, jak nic:))))
zgłoś
widzę, widzę :)
zgłoś
trochę poprawiłam, sisey, ponieważ dawno nie zaglądałam i teraz też coś na rzeczy z tym zgrzytem - dobrego*
zgłoś
Spotkałam takich nad Bugiem. Wspaniale to opisałaś Gabrysiu:)
zgłoś