Amelia
WSZYSTKIE PRACE Poezja (4) Proza (3) Fotografia (3)
O autorze Znajomi (3)

Zmiana sposobu prezentacji

17 czerwca 2010

proza

Amelia
Amelia

Ada.

W mieszkaniu Ady panował kurz.
Pamiętam to dokładnie w olśniewającym natężeniu.
Ada nie żyła od urodzenia. Tak zawsze mówiła. I mimo wszelkich wspomnień z dzieciństwa, które zatarły się w mojej pamięci , widzę zawsze Adę, która przechadza się ponad historią, tych rzeczy, które czasem są straszne, ulicami Łodzi w zakurzonym słońcem męskim kapeluszu z czarną wstążką.
Ada w moich myślach jest piękna.
Ma szare oczy. Nosi sukienki z wełny, które były jasne niczym lato w zimie.
Za duże płaszcze w których gubi się smukłe ciało i nadszarpnięte swetry.
Wszystko dziwnie nadgryzione przez czas, takie jak ona, drżące, podarte, szlochające i obce.
Nic na nią nie pasuje a jednocześnie gdy ją okrywa, samo w sobie uczestniczy w jej piękności.
Jest szpupła, wysoka, jakby naszkicowana ołówkiem. Szkic!
Lekko się garbi, przygnieciona ciężarem rzeczywistosci, który przysiadł na jej kruchych barkach.
Uśmiechała się nagle i nagle ten uśmiech zmywała z warg, tak jakby jej wesołość mogła skruszyć melancholię na stałe wpisaną jej w twarz.
Bo lubiła być smutna.
Zamyślona smukła szyją palila papierosa, patrząc na puste ulice z pożydowskiej kamienicy trzeciego piętra.
I samotna.
W mieszkaniu Ady panował kurz....
Pokrywał wszystko zapomnieniem, łącznie z ze starym zegarem z kukułką , który bezlitośnie wymierzał czas w (...)

--- cały tekst ---

8 czerwca 2010

poezja

Amelia
Amelia

*

Sniło mi się wszystko
Jaśmin
Byskawica

Mam taki widok z dachu
Na otwartą rane miasta
Okrąg ronda jak zaciśnięta pętla

Zazstygam przy lustrze
Wiem, że drży dłoń przy skroni
Świt przekracza wszystko
Samotne sekundy wykrzywiły usta


Miłośc brzmi miękko
I boli.

6 czerwca 2010

fotografia

Amelia
Amelia

*

*

6 czerwca 2010

poezja

Amelia
Amelia

*

Nic tak nie boli jak niepewność.


Wtedy w tamtym mieście byliśmy tylko nadzy.
Rozebrani ze wstydu, szukaliśmy siebie w białych przescieradłach.
Oddech to nie wszystko


Mam już krótkie włosy
W kolorze bursztynu
Przeszło przeze mnie morze


Byłam wczoraj ostateczna
Jak list miłosny
Jak zamknięcie drzwi

Ta szczelina
To otwarta rana moich ust

5 czerwca 2010

proza

Amelia
Amelia

*

Niebo jest ciężkie

Jutro świt odebierze mi wiarę
Zbyt szybko o tym myślę
To rozkład w sercu, ubywa ze mnie powietrze

Kiedy umarł Kot, rozwiodłam się z przeszłością
Mam włosy o smaku zielonej herbaty
Nie umiem przejść się tą śmiercią
Przetacza się ciężko

Czasem stoimy obok, uśmiecham się wtedy czule.
Bywam wtedy ubrana, troche niedbale, w banał i ukradkowe spojrzenia.

- Moje myslenie ciebie dotyczy - słyszę
Nie odpowiadam.
- To są blizny, wiesz o tym.
Czuję ten zapach. Jak rozgrzana blacha na deszczu.
- Są chwile - mówi cicho - Kiedy cień jest zamkniętym domem. Też tak masz?
- To są puste chwile. I puste domy.
Uśmiecha się. I już wiem, że nikt i nic się już nie zatrzyma.

5 czerwca 2010

fotografia

Amelia
Amelia

*

*

5 czerwca 2010

proza

Amelia
Amelia

*

Ja to sobie wyobrażałam troszkę inaczej.

Mieszkam w Tobie.
Często wychodzę, wybywam z ciała jak z szeleszczącej pościeli.
Mówisz wtedy, że wszystko szybciej stygnie, że samotność ma swoje prawa, i że bardzo nie lubisz siedzieć przy stole sam.
Jesteś sam.
Znów zmierzch, jak czarna płachta nocy
Układam się do snu jak kot.

Jutro ciało przy ciele, odstąpimy od rutyny. To takie proste, jakby przekroczyć most, wskoczyć na krawęznik, rozstać się, zabić.
Powietrze nada nam kształt idealny, tylko oddech pozostawi cieńkie rysy naszego istnienia.

To jak wojna, przekleństwo, jak nóż zanurzony w ciele...

Dziś nie kłamałam, dziś jestem nieobecna

5 czerwca 2010

poezja

Amelia
Amelia

*

To jest taka lekkosć
Jak cisza

Nawet Ty, tak bliski, nieskończony
Ubierasz nas w brak

Wybaczam Ci nieobecność
Naprawdę.

Deszcz rozpacza na szybach okien
Czy można być bliżej, jeśli przesiąkniemy odwrotnością wydarzeń?


Śmierć zna też skróty

5 czerwca 2010

fotografia

Amelia
Amelia

*

*

5 czerwca 2010

poezja

Amelia
Amelia

*

jest prawdziwa bitwa
pod drzwami
czeka skulony dzień.

tak łatwo odejść od siebie
nawet Ty
jakaś siłą nie podejdziesz bliżej

mogę Cię tylko widzieć
chcę tylko śpiewać
śpiewać
boleć

bo w tej małej przestrzeni
zasiany jest ból
otwarte cierpienie
pustka porzuconych ciał

nie piłam
głucho w szkło
spadło serce

zamarzł w locie uśmiech
(...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się