5 czerwca 2010

proza

Amelia
Amelia

*

Niebo jest ciężkie

Jutro świt odebierze mi wiarę
Zbyt szybko o tym myślę
To rozkład w sercu, ubywa ze mnie powietrze

Kiedy umarł Kot, rozwiodłam się z przeszłością
Mam włosy o smaku zielonej herbaty
Nie umiem przejść się tą śmiercią
Przetacza się ciężko

Czasem stoimy obok, uśmiecham się wtedy czule.
Bywam wtedy ubrana, troche niedbale, w banał i ukradkowe spojrzenia.

- Moje myslenie ciebie dotyczy - słyszę
Nie odpowiadam.
- To są blizny, wiesz o tym.
Czuję ten zapach. Jak rozgrzana blacha na deszczu.
- Są chwile - mówi cicho - Kiedy cień jest zamkniętym domem. Też tak masz?
- To są puste chwile. I puste domy.
Uśmiecha się. I już wiem, że nikt i nic się już nie zatrzyma.

Wanda Szczypiorska
6 czerwca 2010 o 06:24

Tekst bliższy poezji niż prozie przez swoje tajemnice. Śmierć, czy rozstanie? Jedno z tych zdarzeń jest nieodwołalne. Obydwa - równie dramatyczne.

zgłoś

Jarosław Rymarz
17 czerwca 2012 o 12:09

Piękne.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się