|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (26) Proza (22) Dziennik (44) Fotografia (162) Grafika (43)
Pocztówka poetycka (9) Handmade (14) O autorze Znajomi (15) | |
Na samym początku związałem się z dziewczyną, której marzeniem było zostać nauczycielem. Studiowała polonistykę we Wrocławiu, ja akurat skończyłem technikum i postanowiłem spróbować sił na studiach. Na dwa lata przed rozstaniem, rzuciłem politechnikę na piątym semestrze.
**
Później była początkująca psycholog. Leczyłem się wtedy na stany depresyjne. Wkrótce po naszym rozstaniu zaprzestałem leczenia. sytuacja zdawała się opanowana.
***
Z kierowniczką Ośrodka Interwencji Kryzysowej wszedłem w interakcję zaraz po moim zamieszkaniu w owym. Na miesiąc przed burzą moja sytuacja życiowa uległa zmianie więc wyprowadziłem się stamtąd.
****
Na kilka lat związałem się z farmaceutką. Dziś unikam lekarstw. Daje sobie radę w bardziej naturalny sposób z różnego rodzaju dolegliwościami.
*****
Naszła mnie taka myśl: Co będzie jeśli poznam kogoś z branży spożywczej?
warunkiem sine qua non aby marzenie było skuteczne jest obecność er i zet..
zgłoś
oj tam, oj tam... poprawiono :P (powiedział, chowając wzrok z lekkim rumieńcem na policzkach).
zgłoś
(przypis dla Zgodliwego: Ania Ostrowska pisała niedawno, że tak niewiele dzieli oczarowanie od rozczarowania: er i zet; jednak rozczarowanie może być jak historia marzenia w tych komentarzach: z jednej strony, dopiero er i zet zdmuchują czar dla rzeczywistości, z drugiej "roz" oznacza często, że coś się rozprzestrzenia :) gdy spojrzeć na "rozczarowanie" z tej perspektywy, mniej słownikowej, mniej skostniałej w konwencjach i konwenansach, to można je rozumieć tak właśnie: rozczarowanie jest warunkiem, by czar trwał, między innymi tak jak trwa kamień, gdy zostawia kręgi na wodzie, jak sen, który może przeniknąć w rzeczywistość dopiero, kiedy się obudzimy, itd. itp. ot, paradoksy, czary, loty-czartery i takietam ;)
zgłoś
(Zgodliwy, a może powinieneś ciut spokornieć...)
zgłoś
Zastanowię się nad tym zdaniem.
zgłoś
Oczywiście tekst dotyczy kilkunastu lat z życia. Tak jak ich przebieg tak i finały nie były schematycznie. Przebiegały bardzo różnie i nie zawsze ja byłem inicjatorem, prowodyrem... w tekście chciałem jedynie zaznaczyć pewną zależność między osobą mi bliską i moją reakcją na dziedzinę jaką się zajmuje... z założenia to miała być anegdota...
zgłoś
(Uraziłam. Przepraszam.) Twoje życie i Ty je przeżywasz. W związki się wchodzi i z nich wychodzi, nic mi do Twoich. Żachnęłam się, bo poczułam drwinę. A wiesz, bardzo jestem czuła na drwiny.
zgłoś
Nie uraziłaś. Trafne jest to co napisałaś. Myślę, że czasem potrzebuję takiego słowa od kogoś z boku. Nie miałem zamiaru drwić. Ale teraz zastanowię się, czy gdzieś w drugim dnie nie ukryta jest drwina... może podświadomie, może to taki system obronny. Pomyślę. Życie się mi tak układało, że miałem kilka związków. I nie miałem zamiaru żadnego z nich ośmieszyć czy minimalizować. Tak też było, że akurat z każdym kończył się pewien etap życia. Anegdotyczne miało być ostatnie zdanie. To coś w stylu starego dowcipu o Stalinie w lodówce...
zgłoś
A ja , poza oczywistym humorystycznym akcentem, widzę obarczanie odpowiedzialnością za zaistniałe niepowodzenia przypadkowo dodane tła. Brakuje konsekwencji, bo już za pierwszym razem powinno się wyciągnąć wnioski że to kobieta jako taka stanowi problem;), a nie zakresy ich ekspresji:))
zgłoś
Ależ Wieśniaku, ani kobieta nie maiła wpływu na wymienione wydarzenia, ani odwrotnie... są to równolegle dziejące się fakty. Owe zawiłości losu nie wpłynęły na trwałość związku ani odwrotnie... Mimo humorystycznego akcentu Twojej wypowiedzi (który zauważyłem i uchwyciłem) zaznaczyć muszę, iż problem głównie stanowiłem ja...
zgłoś
oczywiście:)) dobrze że zdobywasz się na autorefleksję. Jednak istnieje prawidłowość i ona nie daje mi spokoju- Tobie również powinna. Czy aby nie obwiniasz świadomie lub nie tych dziedzin za swoje niepowodzenia?. A może to fascynacje kobietami, w początkowym okresie powodują wzrost zainteresowań dziedzinami którymi się zajmują?. Takie zainteresowanie traci na aktualności wraz z fascynacją:)
zgłoś
Zagiąłeś ten gwóźdź... nic nie powiem... bo nie mam argumentu :) dzięki za to to tu...
zgłoś
odebrałam jako anegdotę (jakoś od razu z takim założeniem czytałam:)
zgłoś
sama lubię układać anegdoty :)
zgłoś
Jestem na granicy decyzji by owy wpis usunąć. Jeśli się tak zdarzy... przepraszam komentujących...
zgłoś
ok
zgłoś
:)) nie usuwaj, to bawet zabawne, zakładam, że to radosna twórczość Autora a nie zapis jego historii (wówczas należałoby powściągnąć żartobliwy ton). Co będzie jak poznasz kogoś z branży spożywczej:) - z pewnością słodkie suweniry w każdej szafce w domu :))
zgłoś
Jeśli będzie trwać... to ok... a co jeśli się skończy? Naukę przerwałem- nic wielkiego... leczenie zakończyłem- kiedyś trzeba... leki zminimalizowałem - to dobra droga... ale z jedzenia nie zrezygnuje przecie :)
zgłoś
jeśli się skończy, pewnie czekają inne, lepsze, o nieznanym smaku :))
zgłoś
nie determinizuj :) Każda z tych osób miała związek z np oddychaniem, a oddychać nie przestałeś. :))
zgłoś