4 april 2014

diary

ZGODLIWY
ZGODLIWY

Co będzie jeśli...

Na samym początku związałem się z dziewczyną, której marzeniem było zostać nauczycielem. Studiowała polonistykę we Wrocławiu, ja akurat skończyłem technikum i postanowiłem spróbować sił na studiach. Na dwa lata przed rozstaniem, rzuciłem politechnikę na piątym semestrze.
**
Później była początkująca psycholog. Leczyłem się wtedy na stany depresyjne. Wkrótce po naszym rozstaniu zaprzestałem leczenia. sytuacja zdawała się opanowana.
***
Z kierowniczką Ośrodka Interwencji Kryzysowej wszedłem w interakcję zaraz po moim zamieszkaniu w owym. Na miesiąc przed burzą moja sytuacja życiowa uległa zmianie więc wyprowadziłem się stamtąd.
****
Na kilka lat związałem się z farmaceutką. Dziś unikam lekarstw. Daje sobie radę w bardziej naturalny sposób z różnego rodzaju dolegliwościami.
*****
Naszła mnie taka myśl: Co będzie jeśli poznam kogoś z branży spożywczej?

alt art
4 april 2014 at 09:25

warunkiem sine qua non aby marzenie było skuteczne jest obecność er i zet..

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 09:33

oj tam, oj tam... poprawiono :P (powiedział, chowając wzrok z lekkim rumieńcem na policzkach).

report

issa
4 april 2014 at 10:12

(przypis dla Zgodliwego: Ania Ostrowska pisała niedawno, że tak niewiele dzieli oczarowanie od rozczarowania: er i zet; jednak rozczarowanie może być jak historia marzenia w tych komentarzach: z jednej strony, dopiero er i zet zdmuchują czar dla rzeczywistości, z drugiej "roz" oznacza często, że coś się rozprzestrzenia :) gdy spojrzeć na "rozczarowanie" z tej perspektywy, mniej słownikowej, mniej skostniałej w konwencjach i konwenansach, to można je rozumieć tak właśnie: rozczarowanie jest warunkiem, by czar trwał, między innymi tak jak trwa kamień, gdy zostawia kręgi na wodzie, jak sen, który może przeniknąć w rzeczywistość dopiero, kiedy się obudzimy, itd. itp. ot, paradoksy, czary, loty-czartery i takietam ;)

report

e.
4 april 2014 at 09:32

(Zgodliwy, a może powinieneś ciut spokornieć...)

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 09:34

Zastanowię się nad tym zdaniem.

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 09:40

Oczywiście tekst dotyczy kilkunastu lat z życia. Tak jak ich przebieg tak i finały nie były schematycznie. Przebiegały bardzo różnie i nie zawsze ja byłem inicjatorem, prowodyrem... w tekście chciałem jedynie zaznaczyć pewną zależność między osobą mi bliską i moją reakcją na dziedzinę jaką się zajmuje... z założenia to miała być anegdota...

report

e.
4 april 2014 at 11:25

(Uraziłam. Przepraszam.) Twoje życie i Ty je przeżywasz. W związki się wchodzi i z nich wychodzi, nic mi do Twoich. Żachnęłam się, bo poczułam drwinę. A wiesz, bardzo jestem czuła na drwiny.

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 11:34

Nie uraziłaś. Trafne jest to co napisałaś. Myślę, że czasem potrzebuję takiego słowa od kogoś z boku. Nie miałem zamiaru drwić. Ale teraz zastanowię się, czy gdzieś w drugim dnie nie ukryta jest drwina... może podświadomie, może to taki system obronny. Pomyślę. Życie się mi tak układało, że miałem kilka związków. I nie miałem zamiaru żadnego z nich ośmieszyć czy minimalizować. Tak też było, że akurat z każdym kończył się pewien etap życia. Anegdotyczne miało być ostatnie zdanie. To coś w stylu starego dowcipu o Stalinie w lodówce...

report

Wieśniak M
4 april 2014 at 11:49

A ja , poza oczywistym humorystycznym akcentem, widzę obarczanie odpowiedzialnością za zaistniałe niepowodzenia przypadkowo dodane tła. Brakuje konsekwencji, bo już za pierwszym razem powinno się wyciągnąć wnioski że to kobieta jako taka stanowi problem;), a nie zakresy ich ekspresji:))

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 11:56

Ależ Wieśniaku, ani kobieta nie maiła wpływu na wymienione wydarzenia, ani odwrotnie... są to równolegle dziejące się fakty. Owe zawiłości losu nie wpłynęły na trwałość związku ani odwrotnie... Mimo humorystycznego akcentu Twojej wypowiedzi (który zauważyłem i uchwyciłem) zaznaczyć muszę, iż problem głównie stanowiłem ja...

report

Wieśniak M
4 april 2014 at 12:01

oczywiście:)) dobrze że zdobywasz się na autorefleksję. Jednak istnieje prawidłowość i ona nie daje mi spokoju- Tobie również powinna. Czy aby nie obwiniasz świadomie lub nie tych dziedzin za swoje niepowodzenia?. A może to fascynacje kobietami, w początkowym okresie powodują wzrost zainteresowań dziedzinami którymi się zajmują?. Takie zainteresowanie traci na aktualności wraz z fascynacją:)

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 12:03

Zagiąłeś ten gwóźdź... nic nie powiem... bo nie mam argumentu :) dzięki za to to tu...

report

jeśli tylko
5 april 2014 at 10:38

odebrałam jako anegdotę (jakoś od razu z takim założeniem czytałam:)

report

jeśli tylko
5 april 2014 at 10:44

sama lubię układać anegdoty :)

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 11:57

Jestem na granicy decyzji by owy wpis usunąć. Jeśli się tak zdarzy... przepraszam komentujących...

report

Wieśniak M
4 april 2014 at 12:02

ok

report

Ananke
4 april 2014 at 14:41

:)) nie usuwaj, to bawet zabawne, zakładam, że to radosna twórczość Autora a nie zapis jego historii (wówczas należałoby powściągnąć żartobliwy ton). Co będzie jak poznasz kogoś z branży spożywczej:) - z pewnością słodkie suweniry w każdej szafce w domu :))

report

ZGODLIWY
4 april 2014 at 14:46

Jeśli będzie trwać... to ok... a co jeśli się skończy? Naukę przerwałem- nic wielkiego... leczenie zakończyłem- kiedyś trzeba... leki zminimalizowałem - to dobra droga... ale z jedzenia nie zrezygnuje przecie :)

report

Ananke
4 april 2014 at 14:47

jeśli się skończy, pewnie czekają inne, lepsze, o nieznanym smaku :))

report

jeśli tylko
5 april 2014 at 10:41

nie determinizuj :) Każda z tych osób miała związek z np oddychaniem, a oddychać nie przestałeś. :))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register