deszcz to nad wyraz
udatna konstrukcja specjalna
do stukania delikatnym paluszkiem
w parapet który wyściela
okno duszy
stąpają koło nas dostojne
i mądre stonogi eksplodują
fraktalne kalafiory
baranka który
zwinął się pod naszymi nogami
i cicho łasi się
geometrycznie pod włos
każda chwila jest tak miękka
i rozwija się futrzaście
z miodowej struktury
plastra klawiatury leniwie nad wyraz
nasze stawanie się
w tej chwili
jest równie łagodne i ciepłe
perfekcyjnie wyłaniamy się
powoli sami z siebie
ściągając kolejne warstwy skóry
aż pękają na suficie azteckie ornamenty
złamane cichym mruczeniem pierwszego ducha
który nas odwiedził
okręcając się słodkawym fortepianem
z gracją wokół mojej stopy
Bardzo smakowicie się czyta :) ale do pełni satysfakcji brakuje mi ograniczenia miękkości: "miękko wyściela", "chwila jest tak miękka", "wyłaniamy się miękko". Pozdrawiam
zgłoś
fakt.... nie zauważyłem powtórek. przeredaguję. dzięki :-)
zgłoś
dobre, ciekawe metafory
zgłoś
odcięłabym od okna duszę :) choć dusza ważna rzecz :) bardzo mi się podoba
zgłoś
Naprawdę ciekawe, ale brakuje mi puenty, bo właściwie to można bez końca jak na kwasie ale ...właśnie ale to wiersz, prawda?
zgłoś
na kwasie nigdy nie ma puenty... wszystko się ciągnie i ciągnie
zgłoś