18 sierpnia 2010

poezja

Yaro
Yaro

pijany kolejny raz

cztery ściany ja pijany się odbijam
od luster łazienkowych jak iskra zapałek

cała wypłata wpadła w błoto całe złoto
za co przeżyję kolejny miesiąc będę głodny

wale gaz na rałszu wracam pierwszy raz
a zegar tyka jak klapa od śmietnika

zostawiła mnie matka żona i kochanka
pacierza nie odmawiam jak i klina z rana

nowa niespodzianka urodziny ma koleżanka
pokażę jak świnia wygląda w salonie u Janka

Awatar
18 sierpnia 2010 o 19:12

lubię ten luz wierszy pozwalający ze śmiechem popijać whisky, pozdrawiam

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
18 sierpnia 2010 o 19:57

nie no, tu to jest masakra zawarta... niby na luzie ale bo bandzie, niby twardo po ziemi a jednak na ostrzu brzytwy...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się