Jedna zimna dziunia wmawia mi,
że psuję mężczyzn. Chce zrobić
ze mnie odpychającego chłopobaba.
Nie mów żadnemu, że jest piękny.
Ty jesteś piękna. Oni są dodatkiem;
pożytecznym, ale nic nie runie w razie
braku - smak pozostanie ten sam.
U mnie to nie przejdzie. Emocje
palą twarz, niczym ostre słońce.
Jak poskromić westchnienie, kiedy staje
przede mną taka dorodna nagość, krzyk
pcha się do gardła, ręce robią co chcą?
W sprawie mężczyzn nie będę
kłamać, to się po prostu nie opłaca.
Grzech, by tyle kilogramów przyjemności
miało się zmarnować. W te falluscynacje
nie mieszam rozumu. Chwilowo idzie na bok.
Kobieto! Ubawiłem się setnie :)
zgłoś
Super wiersz, i jak tu się nie stać feministą:):)
zgłoś
Jakie to smakowite. Te ręce, które robią, co chcą wokół tych kilogramów przyjemności.
zgłoś
a kazdy kilogram obywatela z wyzszym wyksztalceniem szczegolnym dobrem narodu ;)
zgłoś
bardzo bardzo! ja pani wiersze uwielbiam, po prostu, wszystkie, bez wyjątku pani Mirko;)
zgłoś
Mirka, ja tu jestem spóźniona, z lenistwa rzadko zaglądam. Ale dorzucę się. Jesteś świetna. W kreśleniu emocji i doborze języka.
zgłoś