Restart

Martwa natura bez rąk, wiersze bez rąk – czym to opisać?
Pęcznieją żyły na przegubach, jakby pod skórą przekwitały
słowa. Nie ma czego złożyć, nie ma czego unieść,
bo ciężar przerasta nawet własną głowę.

Reszta jest surowcem wtórnym w kolejce na przemiał,
w końcu jakąś miazgą, próbką do pobrania.
Coś z tego powstanie, ma powstać, zaboli? Kiedy poczuje,
że wszystko odrasta, zaczyna mówić i otwiera oczy?

I tak nie może nigdzie dalej odejść. Będzie spać i czekać.
Przy otwartych drzwiach, z otwartymi oczami, zamknięta.

LadyC
27 maja 2010 o 21:44

Znam Pani teksty, ale chyba pierwszy raz komentuję. Bo Pani pisze tak inaczej, tak wnikliwie, jakby Pani pisała z perspektywy żylaków (proszę wybaczyć określenie)

zgłoś

Mirka Szychowiak
27 maja 2010 o 23:21

Coś w tym jest, trochę się czułam, pisząc tekst (dlatego powstał), jakbym była pod skórą i nie mogła z niej wyjść. Dziękuję.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
31 maja 2010 o 15:01

jak Ciebie powitam bez rak....

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się