3 października 2010

poezja

Pi.
Pi.

uczłowiecznienie. zrób to sam

gdy zgasło niebo,
przez chwilę poczułem się jak prawdziwy Mesjasz,
żadna tam nędzna podróbka rodem made in Judea.
myślałem, że na różowym pluszowym krzyżu
grzechów odkupienie wygląda przyjemniej.
myślałem, że spływająca spod plastikowych cierni krew
jest bardziej malinowa w smaku.
myślałem, że do upadków pod ciężarem
przygotowano kiepsko opłacanego dublera.

nim zgasło niebo,
niosłem szorstki krzyż pod neon "Golgota".
jakaś Weronika kserowała swoją pospolitą twarz,
by puszczać się w świat na kubkach, tiszirtach,
szczoteczkach do zębów przyklejonych do religijnego etosu.
tępy Szymon wypchnięty z tłumu kłaniał się kamerom
i obiecywał autografy, gdy będzie po wszystkim.
zazdrosny szeptałem w kurz, że to już tylko kilka kroków.

aż zgasło niebo,
gdy wciąż mamrotałem z pamięci instrukcję.
twoja wieczność w trzech skondensowanych krokach:
urodzisz się, umrzesz, zmartwychwstaniesz synu!
nie było ani łatwo, ani przyjemnie, ani po maśle,
za to stanowczo zbyt późno dla nas wszystkich.
wierzę ci na słowo Ojcze. ja jeden.

Szel
3 października 2010 o 02:21

iec zrob to sam Ojcze!

zgłoś

Szel
3 października 2010 o 02:27

wiec*

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
3 października 2010 o 08:20

i tu Cie lubię :]

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
3 października 2010 o 09:32

Dobre, Podobno ON jest wszystkim.Więc będzie OK:)

zgłoś

LadyC
3 października 2010 o 10:11

A jednak! No i co tu więcej rzec? Pomilczę nad nim chwilę.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
4 października 2010 o 10:57

Znakomite Pi. Z n a k o m i t e.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się