w wir ludzkich spojrzeń
wrzucono mnie
i tak przez całe życie
kiedy odszedłeś nie pamiętam
napiętnowana
rysowałam po ścianach
na kolejnych wizytach u terapeutki
...
osiemnastoletni
zaplątani w pieluszki
krzyk pośród nocy
przybrudzona szarość dnia
po kolejnej awanturze
rzucił dzieckiem o ścianę
-nie dokończyło rysunku
...
teraz
siedzisz pod murem kościoła
brudny
i nie patrzysz już
ile kto wrzuca
ojcze
Zgadzam się z Krzymo, szarość i rzeczywistość. Podoba mi się.
zgłoś
nastręcza smutek i zadumę nad tym chorym i ponurym światem i to dla mnie istota tego wiersza-prawdziwa refleksja będę czytał Cię dalej więc nie zaniżaj przypadkiem lotów ;
zgłoś
ciekawie zapleciona pajeczyna mysli, trzy zdjecia na jednej kliszy...
zgłoś
wiersz ładny -obraz realny i niestety smutny
zgłoś
ok
zgłoś