Zmiana sposobu prezentacji
Dominice
bezdrżeniem twoich powiek
staję się
czekoladą w dłoniach rozpuszczoną
lekko płynę
pomiędzy palcami
które we włosy moje zwykłaś
wplatać
niewidoczną nitką usta przewiązując
by krzykiem
nie splamiły
delikatnie orzech włosów
zaplatał sie w jezyk twój
tuż przy moim
w podprzestrzeni spontaniczne myśli
zielenią odurzone
szukały tobą powietrza
przejrzystrzego
ponad
(...)
--- cały tekst ---
Patrycji
w zakamarkach samej siebie
lekko na palcach
nucę gdy nikt
już nie chce słuchać
nieważne już staje się twoje milczenie
gdy w oczach twych gubię się
ścieżkę przez las wyboistą
wyrównasz
a serce
bić by przestać chciało
nieważne czy bezszelestnie i ciepło
pod powiekami
zamykasz w dłoniach ustach światło
moje
drżą ci dłonie
zimne przykładasz do twarzy
gdy już rozplączę je z twoich włosów
i przesunę palcami po smukłej twarzy
nimfetki
5. Pomiędzy udami: Oliwia- zza mgły
Wiosną, zupełnie niespodziewanie mąż Lilith spakował swoje rzeczy i pewnego pięknego dnia odszedł. Lilith przez długi czas nie mogła w to uwierzyć, tak bardzo był w niej zakochany, że niemożliwym wydawało się jego odejście, które niestety stało się rzeczywistością. Ale tak naprawdę Lilith była z nim z przyzwyczajenia, żyła z nim jak z przyjacielem, i choc sypiali razem, to na seks nie mogła liczyć. Ale za to rekompensował jej to swoją opiekuńczością, oddaniem, wyrozumiałością. Wiedział o Laurze, o tym że tylko ją potrafiła pokochać i że nigdy to uczucie nie zniknie i pogodził się z tym. To małżeństwo było swego rodzaju ucieczką przed tym niechcianym i nieodwzajemnionym uczuciem, tłumionym przez lata, było też wygodne ze względu na brak akceptacji dla seksualnej odmienność Lilith, o której niestety dowiedziało się jej bliskie otoczenie. Jednak to odejście odchorowała. Ale gdy depresja minęłą, a tabletki przestawały być powoli potrzebne poczuła nagłą ochotę poczucia Oliwii między udami, z żalu błądząc we wspomnieniach, wyszukując chwil ulotnych i pięknych, którymi utkać by mogła samotnośc, całkiem nową sytuację, w jakiej przyszło się jej znaleźć. Wiedziała, że jej nie odmówi. Więc długie godziny minęły na rozmowach, żal z siebie obie musiały wyrzucić, by oczyścić się wewnętrznie, i wreszcie Oliwia nie wytrzymała napięcia i przyjechała. Umiała pokazać Lilith jak (...)
--- cały tekst ---
Oliwia, którą poznała na wieczorze panieńskim koleżanki była jedną z tych kobiet, które będąc w związku z mężczyzną uśmiechają się do kobiet dwuznacznie, by nocami miewać fantazje erotyczne z ich udziałem. Miała brązowe oczy, które lśniły w promieniach słońca, smukłe palce i dłonie, choć cała była miękka i kobieco zaokrąglona, biust pełny i urocze dołeczki podczas częstego i nieśmiałego z lekka uśmiechu, była też troskliwa, ciepła i opiekuńcza względem koleżanek. Potulna i cicha za dnia, ale czasem nocami lubiła okiełznać tkwiącą pod skórą Lilith żądzę, przywiązując ją sznurem korali do łóżka. Może alkohol to sprawił, że będąc jeszcze u koleżanki w domu i pijąc fantazyjne drinki przez rurkę z kolorowymi pawiami z papieru Oliwia uśmiechała się do Lilith tak, jakby cały świat przestawał się dla niej liczyć. Usiadły obok siebie zajęte rozmową. Włosy proste, kasztanowe i do ramion Oliwia zaczesane miała gładko i Lilith pozwoliła sobie na wetknięcie w te lśniące włosy kolorowego pawia i ten gest został odwzajemniony. Niezobowiązująca rozmowa zapoznawcza zaczęła powoli przeradzać się w obietnicę pięknej znajomości. Idąc z dziewczynami na tramwaj, a później jadąc nim na dalszy ciąg imprezy nie spuszczały z siebie wzroku, a całe towarzystwo momentami rozpływało się w mroku i grudniowym mrozie za oknem.
W klubie, gdy cokolwiek przestało się liczyć (...)
--- cały tekst ---
Z Alex połączyła Lilith fascynacja poezją i literaturą, wykożystywana na swój własny użytek. Rozmawiały o książkach zakazanych w tej szkole, o swobodnych i otwartych poglądach na świat, o buncie i wszechogarniającej kontestacji. Razem słuchały piosenek, rozmawiały o wszystkim i o niczym. Myśli o Alex nie dawały Lilith spokoju. Pojawiała się w snach i nie pozwalała zasnąć, bo gdy tylko Lilith zamykała oczy, widziała jak Alex bezwładnie opuszcza ręce, a niebieskie oczy ma nieruchomo spowite mgłą.. i stała tak przed nią na wyciągnięcie ręki, ale nieuchwytna, zrozpaczona i bezradna, zapłakana. Wtedy Lilith żałowała że się rozstały, że pozwoliła by osoby z zewnątrz wtargnęły w ich życie i wszystko zniszczyły. Chwile, w których zdawały się nie istnieć dla świata, minęły bezpowrotnie. Nigdy nie zdawała sobie sprawy, że to co najlepsze właśnie trwa i że kiedyś zwyczajnie się wyczerpie. Myślami, nocą wracała do niej, do tych beztroskich chwil, kiedy żadna z nich nie zastanawiała się co potem. To były ich chwile, one dawały im sens i siły.. Czasmi Alex odchodziła tylko na chwilę, by wrócić zaraz z koralami i gdy zakładając je Lilith na szyję prowadziła jej dłonie zaczepiając nimi o swoje ubranie, szepcząc- to dla ciebie...weź wszystko..mnie przede wszystkim. Scałowywała dokładnie jej częste łzy, odganiała ustami wilgotnymi całą niepewność i obawę, że któregoś wieczoru mglistego (...)
--- cały tekst ---
To właśnie Laurę, pierwszego dnia nowego roku szkolnego, który pachniał błotem i starym drewnem, a przytłaczał dodatkowo chłodem klasztornych kamieni Lilith pokochała bez pamięci. Laurę pierwszy raz zobaczyła ją u pielęgniarki szkolnej, która zmieniała jej opatrunki na nogach. Powypadkowe rany Laura miała na niemalże całym ciele, nogi i ręce poobijane i sine, rany zaledwie sprzed tygodnia- ścigała się na motorach ze znajomymi i miała wiele szczęścia w pechu, że tylko tak to się skończyło. Błękit bluzki idealnie podkreślał jej oczy, włosy koloru spalonej słomy swobodnie opuszczone, długie i gęste, błyszczące, przez które przebijało sie popołudniowe słońce... Klasyczne rysy twarzy, smukłe i z lekka odchylone do tyłu ciało, ze śladem nieśmiałego uśmiechu w kącikach ust, skupiona na nieodczuwaniu bólu, wypatrująca za oknem szelestu słoneczników w ogrodzie. Zachodzące słońce niemą łuną przypełzało jej do stóp. W głębi ciemnego pomieszczenia, z przestrzenią wokół siebie wypełnioną światłem, w bezruchu zastygłego powietrza, była zbyt nierzeczywista, zbyt ciepła i miękka jak na kamienne mury ograniczające tutaj wolność. Zbyt nierealna, by mogła być prawdziwa. Olśniewająco piękna, wyglądała niczym anioł, który poobijał się spadając z nieba, ale nie utracił nic ze swej doskonałości. Niedwuznaczne spojrzenia, jeszcze niesmiałe i naiwne, ciche pierwsze rozmowy, rodząca się (...)
--- cały tekst ---
Klarze
uwiedziony zapachem wilgotnej pochwy
za ścianą stukały obcasy
na kamiennej posadzce
kot
czaił się pod drzwiami
kotka
spała w nogach łóżka
rzadkie rude włosy
przeczesywał niespiesznie palcami
podczas gdy ona marzyła
o kobiecie eterycznej
w różowym szlafroku
znikały ciasno przewiązane
pragnienia dziewczynki
już kobiety
nie przerywając spazmatycznych jego śmiechów
gotowała makaron z sosem z torebki
zdziwiona że można
i pewna że to minie
Marcie, 02.07.2011
Twoje śmieszne pytania
naiwne
w długich włosach wilgotnie
trzydziestka trójka numerologiczna
o elfickiej urodzie
przez okno światło nie dociera
z księżyca
blednie
jeszcze raz czarną spódnicą zamiecie
dym z papierosa
w pocałunku
bez śliny
jeszcze byś mogła
stać po trzech godzinach snu
niepewna
na ciasnym łóżku
rozbiegły się spojrzenia
by się spotkać
znowu
Tomkowi
w deszczu do mnie na koniec miasta
przyjedziesz
pończochy jeszcze zdążę podciągnąć
otulę sie jaśminem jak lubisz
a żona w domu zrozumie zmęczenie
bez pocałunków róż i wina
to niepotrzebne zostaw za drzwiami
przyjdziesz niespełniony i chciwy jak zwierzę
piesek potulny wtulony w piersi
nie lubisz jak drapię bo śmieją się z ciebie w pracy
uśmieszki kolegów nieznośne i żona
jak wytłumaczysz nie pyta już nawet
o niej mi mówisz ja mówię o wierszach
o książkach piosenek słuchamy wspólnie
i zielonym autem wyruszamy w pejzaż
gdzieś w pola czy lasy a póżniej do mnie
w śmietniku przy łóżku zużyte prezerwatywy
w pościeli gdzieś jeszcze są ślady po tobie
(...)
--- cały tekst ---
