Grzyby i branie


 
Grzyb, jeśli grzyb to stary,
choć czas rozwoju ma krótki,
laseczka, koszyczek, flaszeczka,
i spacer po lesie wolniutki.
 
W zaroślach maślaczek przysiadł,
pokryty od spodu białą mgiełką.
Pod brzózką dwa podgrzybki,
opalają na brąz swe kapelusze.
Z polanki postrzępionej trawami,
łepek swój kozak unosi.
To znowu pod sosną garstka kurek,
ożywia znużone moje oczy.
 
A grzyb wciąż kozakiem się czuje,
trofea swe dziarsko dźwiga,
różne plany na życie snuje,
marzy mu się wciąż to i owo.
Lecz kiedy do domu powróci,
wnet znów starym grzybem się poczuje,
a swe stare pragnienia wnet porzuci.
 
 

Józef Załuski
14 września 2010 o 18:54

Zbieranie grzybów piękna rzecz lecz ich czyszczenie to dramat dla rąk i skóry.Jak zuważyłeś Edmundzie każdy najmocniejszy "kozak" staje się po odstaniu w lesie stetryczałym grzybem . Oby jak najpóźniej !Wiersz jak najbardziej aktualny gdyż sezon grzybowy w pełni.Smaczku dodaje satyryczne podejście do tematu i analiza własnych zachowań takw życiu jak i w lesie.To po prostu grzybowy CYMES !

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
14 września 2010 o 19:56

To jest takie moje satyryczne spojrzenie na grzyba nie tylko tego leśnego lecz także na tego z kobiecych utyskiwań o nasze małej nie sprawności w pewnym wieku nazwijmy to poprodukcyjnym .

zgłoś

Szel
15 września 2010 o 00:47

dobre toto Edmundzie:) autoironie dodaje smaczku temu kozakowi...choc na starosc kapcanieje:)

zgłoś

Nina Malina
16 września 2010 o 13:09

wiersz bardzo mi sie podoba Edmundzie.Pozdrawiam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się