Grzyb, jeśli grzyb to stary,
choć czas rozwoju ma krótki,
laseczka, koszyczek, flaszeczka,
i spacer po lesie wolniutki.
W zaroślach maślaczek przysiadł,
pokryty od spodu białą mgiełką.
Pod brzózką dwa podgrzybki,
opalają na brąz swe kapelusze.
Z polanki postrzępionej trawami,
łepek swój kozak unosi.
To znowu pod sosną garstka kurek,
ożywia znużone moje oczy.
A grzyb wciąż kozakiem się czuje,
trofea swe dziarsko dźwiga,
różne plany na życie snuje,
marzy mu się wciąż to i owo.
Lecz kiedy do domu powróci,
wnet znów starym grzybem się poczuje,
a swe stare pragnienia wnet porzuci.
Zbieranie grzybów piękna rzecz lecz ich czyszczenie to dramat dla rąk i skóry.Jak zuważyłeś Edmundzie każdy najmocniejszy "kozak" staje się po odstaniu w lesie stetryczałym grzybem . Oby jak najpóźniej !Wiersz jak najbardziej aktualny gdyż sezon grzybowy w pełni.Smaczku dodaje satyryczne podejście do tematu i analiza własnych zachowań takw życiu jak i w lesie.To po prostu grzybowy CYMES !
report
To jest takie moje satyryczne spojrzenie na grzyba nie tylko tego leśnego lecz także na tego z kobiecych utyskiwań o nasze małej nie sprawności w pewnym wieku nazwijmy to poprodukcyjnym .
report
dobre toto Edmundzie:) autoironie dodaje smaczku temu kozakowi...choc na starosc kapcanieje:)
report
wiersz bardzo mi sie podoba Edmundzie.Pozdrawiam
report