Spacer w jedną stronę


 
Spacer, jaki rozpocząłem w życiu,
nie będzie wieczną wędrówką,
mumifikowane zdarzenia porosną,
mgiełką zapomnienia.
 
Napotykani przechodnie,
nie zawsze pozostawiają ślad
w kapsule moich wspomnień.
 
Księga Kocheleta nie trafiła,
jeszcze do głębi mej duszy,
słowa porośnięte grzechem,
pełzają miedzy pustymi gestami.
 
Dryfuje starając się omijać,
port mego stałego spoczynku.
A ziemia cierpliwie czeka moich
prochów.

Margot
27 sierpnia 2010 o 08:12

mumifikowane-ja bym usunęła. Warto jednak mieć swój port. Pozdrawiam :)

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
27 sierpnia 2010 o 08:17

Dokładnie swój port jest zakątkiem do którego zawsze można wrócić. Dziękuje za komentarz.

zgłoś

Withkacy
27 sierpnia 2010 o 08:23

byleby nie na długo...dobry wiersz

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
27 sierpnia 2010 o 08:47

port to miejsce do którego się często wraca ale nie pozostaje na długo zgadzam się z tobą. Dziękuje.

zgłoś

Szel
27 sierpnia 2010 o 11:41

nie wiem kto to kochelt... zaraz go wygogluje...ale i bez tego wiem Edmundzie..ze nabrales ostatnio checi do zycia:) dryfuję* ale to drobiazdzek :)

zgłoś

stateless
27 sierpnia 2010 o 11:51

bliska mi jest Księga Kochelta (lub Kocheleta) do mojej trafiła kiedyś. ciekawe myśli, ale za dużo porostów chyba?

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
27 sierpnia 2010 o 23:01

Moja chęć do życia pozostaje nie zmienna ale czasami zdarza się nam dryfować. A z Księgi Kocheleta bliskie jest mi "vanitas vanitatum, et omnia vanitas" - "marność nad marnościami i wszystko marność". A jednak warto żyć !!!Dziękuje za wszystkie komentarze.

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
29 sierpnia 2010 o 07:23

Dziękuje jest dokładnie jak napisałeś życie płynie i może tajemnica w tym aby nie płynąć pod prąd lub nie za często dryfować sam już nie wiem ja dopiero się tego uczę nie przerwanie od 60 lat a wciąż tak niewiele wiem ?

zgłoś

Józef Załuski
29 sierpnia 2010 o 21:15

Znów z powodu smutnych przeżyć popadłeś w minorową nutę. Przecież wszystkich nas to czeka i każdy zmierza do swego portu z tą tylko różnicą, że jeden ma go bliżej inny dalej. Jak dotychczas nie ma szans na jego ominięcie. Takie strofy zawsze wprowadzają mnie w melancholiczny nastrój i trudno jest się go pozbyć.

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
29 sierpnia 2010 o 22:08

Tak jest niechęć do stagnacji powinna być stałym elementem naszej wędrówki. Józefie nie jest to popadanie w smutek tylko kolejna refleksja nad nieuchronnością naszego przemijania.Dziękuje za kolejne komentarze.

zgłoś

Marcin Małolepszy
30 sierpnia 2010 o 18:16

Jak czytam dyskusja ugrzęzła w porcie a wiersz jest ciekawy i godny przeczytania. A dotyka tematu nad którym każdy z nas kiedyś musi się pochylić. Podoba mi się ten wiersz choć i tu znajduje fragment który nieco odbiega od całości.

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
31 sierpnia 2010 o 22:42

Dziękuje za komentarz.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
1 września 2010 o 10:23

Raczej księga Koheleta, albo Eklezjasty.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się