Usiadłem by wypełnić mego PIT-a,
Patrzę, a tam rubrykę goni rubryka.
Z obłędem w oczach wpisałem cyferki,
Żona spojrzała i rzekła: - Jesteś wielki.
Po miesiącu z urzędu przyszła kontrola,
Po ich wizycie, żona wezwała doktora.
Bo w jakiejś rubryce, zero mi uciekło,
I teraz domiaru dopadło mnie piekło.
i jak tu żartować sobie z fiskusa/ kiedy nadmiernie odda psikusa;)
zgłoś
nadwiślański nasz kraj to nie jest podatkowy raj ;(
zgłoś