Na bezrybiu

wyrzucanie przed siebie wyrazów albo zdań
żeby pochwycić i oznakować
jakby można na wędkę złowić ocean
albo wsypać pustynię do dziecięcego wiaderka

żeby jeszcze natrafiać na coś twardego
ale najczęściej mgła roje motyli albo błysk fajerwerków
nazwy wracają z pustymi głoskami
a w sieciach zdań wisi śnięta płotka

dlaczego więc kolejne wyruszanie
jakby już zapomniało się o ostatnim połowie
i znów podsyca się opowieści o ławicach
albo legendy o białym wielorybie

09.01.2010

Jarosław Trześniewski
25 maja 2010 o 22:12

Bardzo dobry wiersz:) Pozdrawiam

zgłoś

LadyC
25 maja 2010 o 22:56

Tak sobie czytam i im dalej tym więcej ryb. Znaczy, że nim doszłam do końca, nie miałam już pojęcia od czego się to zaczęło. Trzeba uwagi, żeby się nie zgubić. Spryciarz z autora. Momentami są luki, zbyt duże przeskoki, ale daję radę. Ogarnęłam w końcu. A co do puenty - no taka właśnie jest prawda o życiu. I choć to takie głupie i nielogiczne, to przecież non stop popełniane. I nawet fakt, że stale się temu dziwimy - też chyba należy do tej kategorii. :)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
7 sierpnia 2010 o 18:22

bardzo mocne. to zastanowienie nad kolejnymi zarzuceniami sieci jest paskudne dla kazdego kto tak zarzuca te siec jak ja... a jednak probuje i za kazdym razem.. heh...

zgłoś

Darek i Mania
11 maja 2011 o 21:43

"jakby można na wędkę złowić ocean albo wsypać pustynię do dziecięcego wiaderka" jakie to życiowe zawiera tu całe dążenie ku czemuś do czego docieramy już od dziecka

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się