wyrzucanie przed siebie wyrazów albo zdań
żeby pochwycić i oznakować
jakby można na wędkę złowić ocean
albo wsypać pustynię do dziecięcego wiaderka
żeby jeszcze natrafiać na coś twardego
ale najczęściej mgła roje motyli albo błysk fajerwerków
nazwy wracają z pustymi głoskami
a w sieciach zdań wisi śnięta płotka
dlaczego więc kolejne wyruszanie
jakby już zapomniało się o ostatnim połowie
i znów podsyca się opowieści o ławicach
albo legendy o białym wielorybie
09.01.2010
Bardzo dobry wiersz:) Pozdrawiam
zgłoś
Tak sobie czytam i im dalej tym więcej ryb. Znaczy, że nim doszłam do końca, nie miałam już pojęcia od czego się to zaczęło. Trzeba uwagi, żeby się nie zgubić. Spryciarz z autora. Momentami są luki, zbyt duże przeskoki, ale daję radę. Ogarnęłam w końcu. A co do puenty - no taka właśnie jest prawda o życiu. I choć to takie głupie i nielogiczne, to przecież non stop popełniane. I nawet fakt, że stale się temu dziwimy - też chyba należy do tej kategorii. :)
zgłoś
bardzo mocne. to zastanowienie nad kolejnymi zarzuceniami sieci jest paskudne dla kazdego kto tak zarzuca te siec jak ja... a jednak probuje i za kazdym razem.. heh...
zgłoś
"jakby można na wędkę złowić ocean albo wsypać pustynię do dziecięcego wiaderka" jakie to życiowe zawiera tu całe dążenie ku czemuś do czego docieramy już od dziecka
zgłoś