4 listopada 2011

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Rigor mortis

Surrealistyczny widoczek na pięć
minut przed chwilą zgonu.
Księża z namaszczeniem błogosławią
samochody, niedzielnych
kierowców, dziury w jezdni i
mimochodem walec drogowy.
Pewnie wszyscy pojadą prosto do nieba,
głupio by było per pedes
po raju.
 
A znając moje szczęście nawet wieko
trumny przytrzaśnie mi nogę,
biletem wstępu będzie życiorys
pradziadka, którego nie znałem.
 
Tymczasem pod oknem śpiewają
gregoriańskie chorały,
czterej panowie w chwiejnym stanie.
Zresztą może to disco polo, w mocno
bełkotliwym wydaniu.
 
A miała być niespodzianka wraz z
wiosną i pierwszym
bocianem. Potem już tylko ręce
sterane na przerzedzonych
włosach i święty obrazek u wezgłowia
łóżka.
 
Złośliwie pozostał stek modlitw
niewysłuchanych,
krzywe uśmieszki na pożegnanie,
figlarne szepty
nad garstką ziemi. Złośliwe słońce
wpatrzone
w ostatni sakrament.
 

Wanda Szczypiorska
4 listopada 2011 o 21:32

Wspaniały

zgłoś

Darek i Mania
4 listopada 2011 o 21:38

zatrzymał

zgłoś

Marion
4 listopada 2011 o 21:49

Dobry!

zgłoś

Withkacy
4 listopada 2011 o 21:54

Dobry wiersz.

zgłoś

sam53
4 listopada 2011 o 22:02

odbieram to bardzo sztucznie...nie ma w tym namaszczenia...ot taki kuksaniec/co nie znaczy że autor nie starał się zabłysnąć...prawie się udało

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się