La vive dell’arte – przez zaciśnięte pięści,
kartki szeroko rozwarte i pajęczynę dźwięków.
Dojrzali ludzie nie piszą wierszy. Dotknięci
chorobą dziecięcej wyobraźni układają życie
jak klocki. Nieporadnie.
Na przeciwległych brzegach jeszcze się uśmiechamy
do siebie. To minie, zdarzyło się nam zaprzepaszczenie.
Niewybaczalne. Tak ufnie to można głowę złożyć
tylko na pieńku. A nie w cudzych ramionach.
La vive dell’arte – powtarzane jak mantra. Miłość
strasznie deficytowa, poszukując trawimy życie
jak wczorajszy obiad. Nigdy i zawsze, dwa wyrazy
których nie chcemy zrozumieć, przychodzą do nas
w najmniej odpowiednich momentach.
Marcinie oj coś długo dałeś czekać na nowy wiersz:):) Bardzo dobry wiersz.Zycie jest sztuką. nie koniecznie mięsa:):)
zgłoś
Ale raczej warto było czekać. Ten Sztelak to raczej solidna firma z tego co zauważyłem.
zgłoś
tak. zdecydowanie wiersz dojrzał. i napisał człowieka.
zgłoś
Ech! Marcin, teraz już wiesz: /Tak ufnie to można głowę złożyć tylko na pieńku./
zgłoś