1 lutego 2016
Tkanka bliznowata
Dookoła żywa materia
języka. Zdania złożone na wyższym
poziomie.
Nie wiedząc jak oddychać
wulgarnie grzebię palcem
w otwartych ranach proroczych wizji.
Ślepy, przyziemiony, koncentruję się w rejonach
bliskich piekłu i wszystkim grzechom
cielesności.
Tysiąc i jeden smaczków,
które tu zwykliśmy nazywać życiem,
drażni zmysły.
Powoli tonę w ulicach. Po fakcie zejście
zarośnie. Później zachłanne kroki zedrą
strupy.
Do gołej skóry miasta. Koniec.
Albo początek.
21 marca 2026
dobrosław77
20 marca 2026
smokjerzy
20 marca 2026
wiesiek
20 marca 2026
sam53
19 marca 2026
sam53
19 marca 2026
wiesiek
18 marca 2026
wiesiek
18 marca 2026
violetta
17 marca 2026
wiesiek
17 marca 2026
sam53