palec stopy dotknął chłodu walczącego
z pierwszym promieniem. szeleszczą liście
tuż za oknem następny poranek wkroczył
do życia. myślę o sprawach banalnych.
lawendowe powietrze — z takim kolorem w płucach
zatrzymałabym zapach leśnych zaułków. wilgoć
paproci z kroplami, w których blady fiołek, wyciągając
łodygę, dotyka marzeń.
zieleń w oczach i w kolorze drzew, jestem pierwotna.
skąd krew czerpie źródło? najłatwiej z serca.
nienawiść i spokój potrafię zmieścić, nie zastanawiając się nad
wielkością. zanurzam się w czerwieni, a potem chwytam równo
złożony ręcznik — zielony, jak tłumaczenie wszystkiego.
fajne
zgłoś
dobry wiersz - zza? fiolek ?- za* fiołek* :))
zgłoś
" zatrzymałabym zapach leśnych zaułków. wilgoć paproci z kroplami w których blady fiolek wyciągając łodygę dotyka marzeń. " Bardzo mi się podoba:-)
zgłoś