Zmiana sposobu prezentacji

18 sierpnia 2026

fotografia

zielona_woalka
zielona_woalka

Ten, który patrzył z góry

Ten, który patrzył z góry

„Usiadł na dachu, jakby to właśnie jemu powierzono pilnowanie kończącego się dnia.”

5 września 2015

poezja

zielona_woalka
zielona_woalka

optymistycznie

znam już szelest liści
i tych, które nasączone zielenią
iskrzą się w pierwszych promieniach słońca
zabawne, żywo podrygują w powiewach wiatru
tak jak ja kiedyś, w swoich pierwszych trampkach,
biegałam w zaułkach miasta
a te ciężkie, nabrzmiałe zielenią
podczas lipcowych dni są parasolem
pod niebem z zielonym ażurem
cisza i letni spokój
nadchodzi czas niespodzianek
kobierce z wzorem kolorów i zamęt
czerwień, złoto lub brąz z szarym
będą przykrywać chodniki, ulice
w kolebce czystego błękitu
rozegra się scena
coroczna biel będzie hulać i tulić
z herbatą przyprawioną rumem
przetrwam zimne dni
spojrzę na zdjęcia
znajdę się w niezwykłych miejscach
tak się spieszę
nie mogę złapać oddechu
(...)

--- cały tekst ---

5 kwietnia 2014

poezja

zielona_woalka
zielona_woalka

odległość skonfigurowana

dawno z tobą nie rozmawiałam
miejsca, w których jesteś widoczny
zostały za mną
w starym świecie
pachnącym zbożem i łąką
po której łatwo było stąpać bosym stopom
mój czas przyspieszył
patrząc w szybę czerwonego autobusu
zastanawiam się
czy nie byłeś tylko we śnie
bezkształtny lub widziany
z imieniem rozpoznawanym
przez większość siedzących tu ludzi
mieszanka pigmentu nazw
wybranych dla kogoś
kto w tej chwili przyjmuje pasażera
mijanego karawanu
dostałam jedno skrzydło
i strach
boję się pustki
jeśli nie ma nic
nie dowiem się
jak niebo, przemieszczając światło,
(...)

--- cały tekst ---

2 czerwca 2012

poezja

zielona_woalka
zielona_woalka

ładnie składam wyraz jutra

lubię skulić się, nie widząc
wzdłuż narosłej płynąć krawędzi
zależy, od której strony patrzeć
dotknąć przed czy za
mogę kręcić się w kółko
będziesz zawsze krzyżem
nie czuję, kiedy uwalniasz ręce
stopy obojętnie zostawiają z tyłu
szpilki
w słowach, które wyciągam
po kolei
jedno po drugim
zawsze ułożone
równo wzdłuż uśmiechu

rozmowy ze słońcem

były wojny
łzy słone i białe
śmierć
cicho podchodzi
do szczeliny otwartego okna
letnie noce
szepty kochanków
śpiew
wśród gwiazd
wyśmianych dzisiaj
błękit wsparty o ścianę
kwitnącej glicynii
i poranek
rozpoczyna nowy dzień
zapach tego, co na stole
chleb
jak stara księga
przypomina
jestem

kolebka

wśród korzeni zasnę
cicho tu, przytulnie
wtulę się w ciało matki
a wiosna wije zieleń
i słońce
chciałoby zabrać sen
zniknę wśród deszczu
popłynę w stronę wspomnień
schylisz się
i dotkniesz śladów
i jeszcze czerwień
tak gorąco
prosi o miłość
gdy usta przy zachodzie
i oczy wpatrzone
w wąską przestrzeń
łączącą dzień i noc

8 lutego 2011

poezja

zielona_woalka
zielona_woalka

linie papilarne

czasami jestem ptakiem
wspomnieniem lotu
wiatrem
błądzącym między płatkami maków
pozostało coś we mnie
słone, deszczowe
może to krople rosy zmywają
resztki nocy
teraz widzę lepiej
czasami
myślę o słowach — za małe
żeby opisać burzę rozdzierającą niebo
krew płynącą pośród grudek ziemi

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się