|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (4) Proza (41) Dziennik (1) Fotografia (24) Grafika (3) Książki (1)
O autorze Znajomi (44) | |
Bywałam chora z miłości. Zwykle, gdy facet stawał się nieosiągalny tęsknota objawiała się bólem barku, a wtedy trzeba ją było leczyć serią zastrzyków z witaminy B. Ale tym razem jednak to nie ból, to była wysoka gorączka. I tylko ja wiedziałam, że to przez tego opozycjonistę P.
P siedział wtedy wraz z innymi w Białołęce. Pojechałam do jego matki, zawiozłam jej torbę wczesnych jabłek z sadu i usiłowałam dowiedzieć czegoś o jej synu ryzykując podejrzenie, że mogę być uznana za donosiciela. Nie była chętna do rozmowy, ale mi powiedziała, że w więzieniu odwiedza go narzeczona.Wiedziałam o tej rzekomej narzeczonej, lecz kiedy się ukrywał u mnie, nie miało to znaczenia. Mieszkało u mnie trzech, i każdy trochę we mnie zakochany, ale dla mnie liczył się tylko P. Dziwny to był romans. Polegał na rozmowach i na wzajemnym podziwie i tylko raz, kiedy jechaliśmy samochodem, (my dwoje z tyłu tamci z przodu) przysunął się do mnie blisko i tak namiętnie przycisnął do oparcia, że prawie straciłam oddech. To był prawdziwy dreszcz.
Mieszkali u mnie dwa miesiące, a potem przenieśli się gdzie indziej. Jesienią niewiele miałam o nim wiadomości, a 13 grudnia go zamknęli.
Mieszkanie jego matki znalazłam sprawdzając listy lokatorów przy ulicy, o której mi kiedyś wspomniał. Zdziwiła się. Nie od razu mi otworzyła drzwi. Powiedziałam, że znałam adres od tych, których ukrywałam, więc zwolna nabrała zaufania. Prosiłam o wiadomości, a ona opowiedziała mi o narzeczonej. Dziewczyna była żoną innego opozycjonisty, ale odeszła od tamtego i teraz kocha tylko P.. Matka, wydaje się, nie była zadowolona, a ja nie dałam po sobie poznać, jakim to było ciosem dla mnie. Nie pojechałam do niej przecież bez powodu. Chciałam być tam, gdzie on był, gdzie pozostały jego ślady i zazdrościłam jego matce, że go ma na co dzień. A teraz jeszcze to. Poczułam się odrzucona. To właśnie wtedy, po powrocie od niej dostałam wysokiej gorączki, a potem przez kilka dni nie mogłam się podnieść z łóżka.
Kiedy gorączka spadła, moje cierpienie nie zmalało, ale potrzeba, żeby iść, szukać go, zobaczyć, jak gdyby zwolna stawało się nieistotne
A potem przyszła wiadomość, że wypuścili ich z Białołęki, że są na wolności
Czekałam nie licząc na nic, a jednak pełna niepokoju. To znowu był ból fizyczny. Już jednak nie gorączka tylko ucisk w piersi, a ja wiedziałam, że to oznacza rezygnację. Na nic nie liczyłam. Dlatego kiedy zjawił się pewnego dnia, on i jeszcze drugi, serce mi nie zamarło, o nie, tylko się rozszalało. Wizyta przyjacielska, towarzyska. Stan wojenny, to prawda, lecz poruszają się swobodnie. I kiedy rozmawialiśmy na tarasie o tym i o owym, może piliśmy coś (na pewno), ja bardzo skrępowana, powoli zaczęło docierać do mnie, że nie przyjechali tu bez powodu. To było śledztwo. Kto doniósł? Bo od niechcenia pytali o znajomych. I chociaż żaden z nich tego nie powiedział, stało się dla mnie oczywiste - ja także nie byłam poza podejrzeniem.
zakochane kobiety często tracą kontakt z rzeczywistością, a ta zaskakuje logiką, przykre
zgłoś
prawdziwe opowiadanie. Gorączka. hmmm....
zgłoś
Dobrze się czyta, świetnie oddana jest atmosfera tamtych czasów. Dla porządku powiem, że trochę drobnych technicznych korekt by się jeszcze przydało. Pozdrawiam
zgłoś
Dziękuję. Całe szczęscie, że w każdej chwili można coś poprawić.
zgłoś
a ja lubie do Pani zagladac po te nowsze czy starsze kaski. daje sie im prowadzic jak przewodnikowi w galerii
zgłoś
Juz 2 raz wycina mi komentarz. Wando napisałaś swietne opowiadanie, aż sie prosi o ciąg dalszy,ostatnie zdanie daje nadzieję:))
zgłoś
Smutne przeżycia peelki--tylko współczuć. Prawdę mówiąc to kobiety tak mają:) Piękne :)
zgłoś
Ale gapa jestem. Pod każdym komentarzem była moja odpowiedź, a tu nic. Eksperymentalnie chciałam wkleić wszystkie na raz, no i klapa.
zgłoś
Ten stan wojenny! Obrósł już legendą... Jakże trudnym był okresem, ale jakie ciekawe teksty teraz powstają...:)))
zgłoś
Czytało się przejrzyście z sensem
zgłoś
świetne
zgłoś
Dziekuje przemubiku i Barbaro. To bardzo miło, kiedy ktoś jeszcze czyta tekst odjeżdżający pociągiem pospiesznym
zgłoś
o masz ci los Wandziu!! goraczka z milosci? :))
zgłoś
Tak , tak Szeluniu. Nie przydarzyło Ci się nigdy?
zgłoś
dreszcze tak...i to jakie...erotyczne ...ale goraczka nigdy!!!;)))
zgłoś
"Chciałam być tam, gdzie on był, gdzie pozostały jego ślady i zazdrościłam jego matce, że go ma na co dzień. " - wtedy go nie miała na co dzień bo siedział w białołęce - jak zwykle text bardzo ciekawy , wciągający :))
zgłoś
Proszę pamiętać, że w bezpiece też pracowali ludzie inteligentni którzy umieli analizować fakty. Pośród nas, niestety, z czasem coraz więcej osób dotykały paranoje tak różne i liczne jak ilość zdarzeń, przypadków i zbiegów okoliczności. Dzięki temu wielu pozałatwiało swoje osobiste porachunki a wielu próbowało, siejąc ziarno wątpliwości, zdyskredytować niewątpliwych bohaterów tej miary co Jacek Kuroń. Metody prześladowców udzielały się ich ofiarom.
zgłoś
Wiem . Miałam drukarnię w domu.
zgłoś
jestem pod wrażeniem. to świetny tekst pod każdym względem. i zapisu, i formy, i przekazu. Pozdrawiam :)
zgłoś
Bardzo dziękuję. Cieszę się ogromnie.
zgłoś
bólem w barku---> bólem barku, tak jest lepiej, chyba i mniej dwuznacznie, to tylko ad hop; ukłon
zgłoś
Dziękuję. Poprawię. Czasami coś uwiera i nie wiadomo co. Bardzo dobrze jak ktoś z boku podpowie.
zgłoś
Tekst dla mnie bardzo ciekawy. Lubię czytać o historycznych wydarzeniach z perspektywy "szarego" człowieka. Mocna puenta.
zgłoś
ja uwielbiam powroty do przeszłości, życiowe historie, a bohaterka ma gorączkę z miłości jak Florentino Ariza ;)
zgłoś
ciągle nie mogę wyjśc z podziwu że to co dla -wandziu--- nasze życie wczorajsze co prawda--ale nasze własne--- to dla naszych nieco młodszych przyjaciól, historia ---pozdrawiam i dziękuję za twoje pisanie--bardzo je lubię--choć nie zawsze o tym piszę
zgłoś