Vox Humana
1.
Świętość - każda - jest przedłużeniem miłości (własnej?)
Ceni się wysiłek i jakość, co jest wymienne. Poniżej pewnego poziomu zaczyna się
bezwartościowość.
Za własną jakość odpowiada coś w stylu sumienia, które pozwala nosić się prosto, to zaś jest
formą komunikacji.
Czym bym był, gdybym nie był człowiekiem? Bo przecież to męczy. Inaczej - być człowiekiem
to być zmęczonym.
Ignorant to ten, który mnie nie docenia.
2.
Spojrzeć na źdźbło trawy i wyobrazić sobie, że ma niewidzialne skrzyłdła, albo ukryty gdzieś
średniej wielkości kufer. Tym są niektóre odmiany kantyzmu.
Nie ma kogo i czego czcić ten, którego zdradził sam Byt. Moźe siebie. Ale w pewnym sensie jest
się wszystkim, więc samemu siebie się zdradziło.
Dopóki będzie się istnieć, będzie zdrada. Mogę odpocząć od zdrady, a jednak ona wróci. Zdradzi
mnie człowiek, ból i nuda. Zdradzą mnie czasy. Zdradzi mnie Bóg.
Może lepiej się nie rodzić, żeby nie żałować śmierci.
Nie żałuję niczego z tego co straciłem, kiedy więc umrę, nie będę żałować życia.
Negatywność jest być może najdoskonalszą pobudką dla Sztuki. Nie musi to być z resztą
Sztuka sensu stricto pesymistyczna.
Wyłonić się z Otchłani, by potem znów się w nią zapaść. To hipotetycznie estetyczne, MAJESTAT najpotężniejszej możliwej zagłady. Czy jako jednostka, czy jako gatunek. Ktoś nazwałby to, w kontekście, fałszem, ale ja nazywam - ambiwalencją. Ale czyż kto inny niż Bóg mógłby przemawiać TAKIM Milczeniem?
Co jest większe - mieć Świadka, czy samemu dla siebie być świadkiem?
5.
Nie szkodzić.
6.
Gdybyśmy byli Aniłołami, nie potrzebowalibyćmy wiary.
Schopenhauer - jeśli Sztuka jest Wolą wyzwoloną z Istnienia, to Sztuka jest ulem, Wola - pszczołą, a Istnienie - polem (jakże dzikim).
Po-nowoczesność to nic oprócz wyrazu samoświadomości niektórych uczestników późnej nowoczesności, której cezurą jest kibelek (pisuar) Duchampa, wraz ze wszystkim, co się z tym wiąże. Ostatecznie nawet Deleuze i Paryż lat 60tych wydają się czymś w rodzaju ateistycznych bachanaliów.
Można skupiać się na kanonie, a można na rzeczywistości. To też jest forma koła hermeneutycznego.
7.
Unamuno przeciw agnostycyzmowi - a jednak wychodzi z tego agnostycyzm -
“Moim testamentem jest Człowiek”
Tragedia jako teodycea - Unamuno, Leibniz
Metafizyka w sensie arystotelesowskim to badanie substancji (pojęć), nie transcendencji.
W Egipcie tylko Faraon był nieśmiertelny, w Chrystianizmie każdy jest albo może być Cezarem.
Prawdziwy ateizm to dla mnie Kant, Joseph Conrad, lukrecjanizm, scjentyzm, Hume.
Bertrand Russel - ściśle rzecz biorąc to jestem agnostykiem.
Można.
zgłoś