Sorrowhead (ex Cheval)
WSZYSTKIE PRACE Poezja (97) Proza (54) Dziennik (29)
O autorze

Downtown

W Dolinie Krzemowej wymyślają cacka dla ludzi
gdyby nie ludzie nie byłoby czego wymyślać
nie byłoby czego wymyślać;

nudne rzeczy wymyślają w Dolinie Krzemowej
zasadniczo zdrowie i produktywność po co
po co być zdrowym i produktywnym?

Jak patrzeć na niebo to każda sekunda domaga się fotografii,
a ja nie mam lustrzanki, i stąd mój ból. Że niebo, Bóg i ja -
idziemy w nicość. Jarzysz? Pewnie tak.

Z wiekiem coraz więcej nicości nawet nie wiem czy to złe
co ja bym chciał żeby dla mnie wynaleźli w Dolinie Krzemowej?
Nie wiem

Belamonte/Senograsta
7 listopada 2026 o 16:11

a ja nawet myslałem o tym. krzemowe życie. możliwe dla natury jak sądzę ale czy dla ludzi to możliwe stworzyć coś takiego?

zgłoś

Sorrowhead (ex Cheval)
7 listopada 2026 o 16:15

Dla mnie człowiek choruje na świadomość i to jest jego przekleństwo i błogosławieństwo zarazem. Czy my jesteśmy jak zwierzaczki dla jakichś bogów to nie wiem - może tak, może nie. Człowieka ciągnie w te rejony metafizyczne, chce przetrwać, chce, żeby jego życie miało sens. Ale sens to nie to samo co szczęście. A produkcja idzie w szczęście - wynalazek XIX wieku, nikt nigdy nie chciał szczęścia - chcieli zbawienia, oświecenia, pieśni, wiedzy, ale nie szczęścia. O tym ten tekst.

zgłoś

Belamonte/Senograsta
7 listopada 2026 o 16:21

tekst wypowiada to jasno chociaż czy nie wynika z niego ze właśnie w dolinie nie uszczesliwią nas, moze tego nie chcą nawet, O szczęściu można by godzinami. Tatarkiewicz - polecam O szczęściu zdaje się tytuł

zgłoś

Sorrowhead (ex Cheval)
7 listopada 2026 o 16:25

Cholera nie nadrobię tych lektur, jeszcze przeprowadzka w tle... z Schopenhauera współczucie i cześć dla Natury, z Nietzschego - nie wiem, jak to wysłowić, może pociąg do pytań krawędziowych... przerzuciłem trochę tego, w tym Biblię i Filozofię Indyjską, ogólnie wydaje mi się życie "chorobą bez kuracji", w pewnym sensie, niejaki Baudelaire pisał o "zdrowych chorobach", mętnie piszę, wiem... albo "optymistyczny pesymizm", jakkolwiek to brzmi... ale to tak na komment, na net, bo są jeszcze inne poziomy tego, nie koniecznie jakieś odjechane, piękno, obecność, przyjaźń, mój "ulubiony bóg" poranek...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się