Wiersze

IV. Ruszt


Oglądało się stałość wschodniego osiedla
a pola wciąż niedaleko błotniste drogi
przydarzyło się Ikarowi
spaść na dzidy -

ten film grali nocą
w zadymionej sali
czar fotografii

i słówko “być”; Uciekłem do moich Indii
tam ściany były niebieskie i w jakiś sposób
wszystko prócz Piękna stało się nieważne.

A życie? odkąd pamiętam kwaterka spirytusu chwilą listopad w Pirenejach -
gdzież te łabędzie i Ogień? Stać w płomieniu wytrzymać jak złoto się leje.

Niekiedy świat jakby topniał
choć światło zdaje się nie zmieniać
inne są tylko coraz nowsze sprzęty
by znośnym było to wygnanie.

V. Ulotka


W powietrzu najlepiej słychać głos wolności
w deszczu na wzgórzach nawet bicz obsesji
żyletki wspomnień w mgłach i chmurach
najmniej duszących w czystym lustrze
wszystko można stracić ale najtrudniej
wypuścić ptaki myśli

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się