Zblaz

(Nieodpowiednie dla studentów)


MIŁO

Można obwiniać kogo się chce skoro jestem - biologiczną maszyną
można sobie wprogramować to czy co innego. Wszystko wydaje się
ostatecznie mechanizmem samoregulacji. Skoro już żyjemy musimy
się samoregulować. Kiedy umrzemy już nie będziemy musieli się
samoregulować.

Kiedy jest robota to nie myśli się o głupotach. Przyszliśmy na ten
świat żeby pracować. Budujemy mieszkania dla tych, którzy robią
w papierach. Oni robią w papierach żebyśmy mogli budować dla
nich mieszkania. Rączka rączkę myje bo dzięki temu nie myślimy
o głupotach. Nie myślimy o głupotach tylko budujemy mieszkania
i robimy w papierach.

Kurwa, trzeba jednak się nawrócić. Dzisiaj na to jutro na tamto.
Dopóki nie wejdę do wnętrza nie potrafię traktować tego tak zu-
pełnie serio. Wygląda na to że wszystko wzięło się z potrzeby wy-
ższej czyli myślenia o głupotach. Kiedy myśli się o głupotach
potrzebujemy sztuki, filozofii, religii. Żeby ukierunkować
myślenie o głupotach, przeprogramować myślenie o głupotach.
Myśleć że to coś warte. Po to jest sztuka, filozofia, religia.

Ale nie ten wiersz.


FISKALNY


Być wdzięcznym Przodkom za dobre DNA ale czy być
wdzięcznym Przodkom za to że się urodziło? Być wdzię-
cznym Balzakowi czy Gwiezdnym Wojnom za to że są
ciekawe, być wdzięcznym Kardynałowi, być wdzięcznym
Świętemu, ale czy być wdzięcznym za to że się urodziło?
Czasami jest się wdzięcznym za to że się urodziło, po to
jest sztuka, filozofia, religia. Trzeba jednak się nawrócić.


ESCHATO


Chwałę Pana wyśpiewuje dla mnie koń albo Chopin.
Mozart jako taki to dla mnie muzyka o krojeniu warzyw.
Jeśli miałbym gdzieś iść po śmierci to chciałbym tam
jeździć konno i grać Chopina. Albo myśleć. Świątynie
mi się znudziły, choć nie jestem anty. Tj. jestem tak
anty, jak jestem anty-wszystko, jak Sartre. Jakoś tak
mam, nie wiem, czy to psychoanalityczne czy nie.
Co za różnica. Ale dlatego właśnie potrzebujemy
sztuki, filozofii, religii - żeby nie być anty-wszystko,
jak Sartre. Dlatego właśnie ich potrzebujemy. Hipo-
tetycznie nie jest złe to cierpienie - cierpienie jako takie
nie jest złe. Może nawet wolę cierpieć, bo wtedy mogę
się nawrócić. A jak nie cierpię, to po co mi Bóg? Jak
nie cierpię, widzę tylko mnożące się paradoksy. Jak
nie cierpię, to jestem Bertrand Russel, jestem właściwie
agnostykiem. A jak jestem agnostykiem to jestem
Sartre, anty-wszystko. Nie wiem, czy to dobre, czy złe,
ale tak jest, nic innego nie mogę na ten temat powiedzieć,
tak jest i tyle.


SAMOREGULACJA


Poza tym mam chyba osobowość mnogą i nie chce mi się
tak głęboko wnikać w te myśli na tafli świadomości które
trwają jak bibelot jeden moment w którym wydają się tak
ważne a w między-czasie przychodzi otępienie i próbuje się
rozwikłać a potem się zapomina i ogląda porno to nie jest
jakieś bardzo ważne to życie nie jest jakieś bardzo ważne
ważne są tylko myśli i to nie te które tu zapisuję te które
zapisuję są z niższej klasy średniej jeśli chodzi o ważność
są myśli które są arystokratycznie ważne ale nie zapisuję
ich w tym cyklu bo nie mam wenty.

Jak mi ktoś mówi że jestem ważny to mówię nie o to chodzi
tylko każdy wszystko o wszystkim wie i po co pierdolić.
Se to wysyłam w intencji sprawczej albo bez intencji sprawczej
bo to jak gra komputerowa.

Wystarczyłoby, żeby zniknęły rzeczy, które nic nie wnoszą.
Albo żeby nie zwracać na nie tyle uwagi. Ale piszę to pod
wieczór i może to zmęczenie. Jutro nadejdzie nowy dzień.
Do południa nie będzie rzeczy które nic nie wnoszą. To
właśnie miałem na myśli pisząc o samoregulacji.

W pewnym sensie świat mi przeszkadza.

Weronika
29 czerwca 2026 o 22:37

Ale nie ten wiersz.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się