miałam żyć

obudził mnie zły sen
o bogu którego nie ma
zdycham koczując za węgłem
niespełnionych marzeń

modlę się do niego jak
świętojebliwe dewotki
leżę krzyżem
nad przepaścią swojego życia

spadła mi noga z krawędzi
i osuwam się w przepaść
zagmatwanej egzystencji
wyimaginowanej

zwątpiłam i runęłam w dół
dna nie ma...

Jarosław Jabrzemski
20 lipca 2011 o 00:32

Już lepiej za węglem - w zimie jak znalazł.

zgłoś

Iza Drzewiecka
20 lipca 2011 o 00:38

Przeczytałam: Miałam rzyć... I weszłam sprawdzić, co się z nią stało.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
20 lipca 2011 o 00:43

Wypadła z majtek.

zgłoś

issa
20 lipca 2011 o 01:15

Logika tego tekstu może zabić. Próbuję się ustawić w opisywanym. I oto zdycham, leżąc krzyżem za węgłem, do którego się modlę. I kiedy tak leżę, w przepaść za węgłem noga mi się osuwa. Na Trumlu sporo o pastwieniu się czytelników nad autorami. Ciekawi mnie nie od dziś, czemu tak niewielu myśli o tym, jak w publikacjach pastwią się autorzy nad czytelnikami. Żałuję, że bardzo szybko czytam i nie zdążyłam stąd wyjść bez miejscowych rewelacji - rzekła z prawdziwą skruchą i dała dyla za winkiel. Dobrego.

zgłoś

LadyC
21 lipca 2011 o 00:19

Po co się do cholery modli skoro nie ma do kogo?

zgłoś

Rafał Muszer
21 lipca 2011 o 04:01

z ust mi to wyjęłaś

zgłoś

Rafał Muszer
21 lipca 2011 o 03:59

nie ma dna, nie ma runięcia. Co najwyżej jest lewitacja. Poza tym zły sen o bogu którego nie ma ... Jak go nie ma to się nie śni, a już nie wiem jak źle się śnić może coś, czego być nie ma.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się