3 marca 2011

poezja

Ludwik Perney
Ludwik Perney

Ex 1:12

                               im bardziej go wycinano,
                              tym bardziej się rozrastał
 
Burżuazyjny dureń wycina najlepszy kawałek
i delektuje się sam; nie pojmuje jak smakuje
podgardle, nie zna sztuki zaspokajania głodu,
przesuwania ustami słoniny do krańca pajdy.
 
Burżuazyjne bzdury wyjaławiają charakter,
deformują geny: z mędrca powstaje głąb,
z gajówki kukułka* – rozpycha się w gnieździe,
dusi dzieci żywiciela, wciąż żebrze o jedzenie.
 
Afgańskie ziemie mogły kwitnąć urodzajem
– Trofim Łysenko wiedział jak zmienić głód
w abstrakcję, udomowić drapieżną biologię,
gdy rozstąpiło się morze, naukę pokrył szlam.
 
 
 
 
*wg łysenkizmu gajówka karmiona gąsienicami miała zmienić się w kukułkę

Jarosław Trześniewski
3 marca 2011 o 22:43

Ludwiku ! Znowu zaskoczyłeś.Początek twojego niesamowitego wiersza przypomniał "Głody" Jana Śpiewaka (prywatnie męża Anny Kamieńskiej)Czy czytałeś Śpiewaka? Od księgi wyjścia - nie było wyjścia ...a prymitywny determinizm Łysenki pomimo ze dawno wyklęty- święci triumfy.A Morze Kaspijskie wysycha.

zgłoś

Ludwik Perney
3 marca 2011 o 22:44

Nie, nie czytałem, Jarku, warto? :-)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
3 marca 2011 o 22:47

Tak,Śpiewak dzisiaj niesłusznie zapomniany, a to był interesujący poeta ,też poznał tamten system i heglowskie ukąszenie...

zgłoś

Jarosław Trześniewski
3 marca 2011 o 22:48

Podobnie jak Wat. Notabene mieli podobne przeżycia...

zgłoś

Ludwik Perney
3 marca 2011 o 22:49

:-) lubię takie powiązane ze sobą informacje. poszperam, dzięki!

zgłoś

Darek i Mania
3 marca 2011 o 22:54

bardzo ciekawa filozofia :)

zgłoś

Ludwik Perney
3 marca 2011 o 22:59

Słowa z pewnego polskiego filmu zmieniły charakter z komediowego na dokumentalny: "ja też kiedyś byłem murzynem..."

zgłoś

Waldemar Kazubek
4 marca 2011 o 02:12

Panie kolego, pan coraz szersze kręgi zataczasz, kłaniam się przed Tobą jak mogę (jak morze).

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 12:19

Tzn unik robisz? ;P

zgłoś

Waldemar Kazubek
4 marca 2011 o 12:39

Miałeś mnie, kolego, upić a nie uderzyć! Więc zdecydowanie nie unik, raczej zaczepka :)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 marca 2011 o 13:07

podczepiam sie pod prad nurt tego wiersza i plyne...

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 13:19

Dzięki, za chwilę wychodzimy z wody, bo morze się zstąpi

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 14:47

poprosze Ludwiku o rozjasnie twoich szyfrowanych tytulow! Ex 1:12

zgłoś

P
4 marca 2011 o 15:15

księga wyjścia 1:12 - ale im bardziej go uciskano....

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 15:25

Dzieki Gozel..i to bardzo:):* tak bardzo probowalam rozwiklac tytul ze nie moglam sie skoncentrowac na wierszu! Ludwik moglby zrobic przypis do tytulu nie sadzisz? ja np. mam dosc blade pojecia o bibli..a co dopiero mowic o numercji czgokolwiek w niej!

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 15:39

szel, za dużo byłoby tych przypisów :-)

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 15:42

ten wydaje mi sie byc dla laika konieczny! czytalam cie na lit...i tez moga uwaga koncentrowala sie na tych symbolach :P

zgłoś

P
4 marca 2011 o 15:36

nie ma za co - skojarzyło mi się, więc się dzielę wiedzą :)

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 15:38

przez to skojarzenie ty sie rozrosles:)

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 15:43

Cały cykl posiada takie tytuły, ze wskazanymi wersetami zniekształconymi i użytymi jako motta - to już chyba z 10 wierszy.

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 15:47

no widzisz! a kto o tym wie oprocz tych ktorzy studiuja biblie:P

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 15:49

Bez przesady, żyjemy w katolickim kraju :-) Biblijne cody tkwią w nas czy chcemy czy nie - kto studiuje przysłowia, powiedzonka, slogany? A przecież wszyscy je znamy...

zgłoś

P
4 marca 2011 o 15:54

eee tam nie trzeba od razu w katolickim kraju żyć wystarczy trochę rege i marleya posłuchać ;) Exodus, movement of Jah people...

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 15:56

W takim razie wybieraj, Szel: Biblia, albo Marley ;-)

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 16:00

totez takim codem jest dla mnie ksiega wyjscia... a tej bazie moge sobie doczytac misyjno wypierajace tubylcow religijne akcje

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 16:07

zdecydowanie wole koncert gospel:))

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 16:10

zmieniam zdanie..przeciez znam tylko j. polski stawiam na "perlową łódż" A. K

zgłoś

Ludwik Perney
4 marca 2011 o 16:21

:-) a ja posłucham Kultu - Kazik też podobno Biblię czytał

zgłoś

Szel
4 marca 2011 o 16:28

;) spotka cie kara sroga! to bedzie :Krew boga"

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 08:46

Krew Boga to nie kara!

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 08:48

Nawet gdy mowa u piosence...

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 08:51

tak :) nawet w tej piosence pełnej krwi na twarzach i dłoniach

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 08:55

Na pewnych warsztatach poznałem wykładowcę języka hebrajskiego. Ciekawie rozmawiało się o Biblii, słuszne okazały się podejrzenia o dużą swobodę tłumaczeń ze względu na prostotę języka bazowego Biblii.

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 08:59

na jakich pewnych warsztatach?

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:00

:-) na pewnych warsztatach teatralnych w pewnym Teatrze pewnego Witkacego :-)

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:04

na pewnych warsztatach teatralnych też poznawałam tajniki hebrajskie

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:04

a który to był rok?

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:07

2010 - byliśmy na tych samych warsztatach? Ciekawe gdzie orbitują myśli i skojarzenia pod dachem Witkacego :-)

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:08

ja byłam w 2007 :)

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:09

uczęszczałam wtedy do Chrześciańskiej Szkoły Dramy Pantomimy i Tańca w Ustroniu

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:12

Ustroń beskidzki, czy morski?

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:13

ten koło Wisły

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:14

No to moje okolice :-)

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:16

Swoją drogą - brzmi nieźle: szkoła pantomimy w ewangelickim kościele :-)

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:17

tam w ustroniu jest taki ośrodek medyczny prowadzony przez ewangelickiego pastora lekarza - nazywa się Henryk Wieja - słyszałes moze?

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:20

Nie, nie słyszałem - jestem jednostką mało integrowalną :-)

zgłoś

Sara
9 marca 2011 o 09:21

w kazdym razie ja w tym ośrodku leczyłam organizm i duszę :)

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 09:28

w Ustroniu i Wiśle najczęściej spałem pod gołym niebem - mam nawet "moje miejsca" np pewien dąb nad Wisłą :-) i wiesz, też pomaga :-)

zgłoś

LadyC
9 marca 2011 o 22:34

Ciekawe. Bo tu raczej dęby nie rosną nad rzeką. Musi to być szczególne miejsce. A do wiersza. Zdawało mi się, że się wczoraj wpisałam a dziś nie ma śladu. Przeczytałam cały cykl. Nad Wisłą nie ma szlamu. Może to dobry znak. Podobają mi się te odniesienia, skojarzenia itp. Szerokie zataczasz kręgi.

zgłoś

Ludwik Perney
9 marca 2011 o 22:42

LadyC, a ja jeden mam, gdy wjeżdżasz do Wisły, tuż przed mostem po prawej stronie są polany nad rzeką i tam jest taki jeden samotny dąb - wiele nocy pod nim przespałem :-) Nie dostałem wcześniej powiadomienia o twoim komentarzu - widocznie strona go nie zapisała.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się