przytaknij, gdy powiem: a nie mówiłam.
pamiętasz jak płonęła na mnie koszula?
zajmuje w lustrze kolejne fragmenty ulotnego materiału ruch
każdy nitka po nitce misja prześledzić zgodność z
oryginałem
szybciej!
nie bój się
już to kiedyś napisałam
Intrygujące z tą powściągliwością dokumentu.
zgłoś
powściągliwość dokumentu – w sensie, że treść dokumentalna czy styl?
zgłoś
Jako fortunne, bez pompy (chociaż mowa o relacji z katastrofy) połączenie licznych znaczeń: tak dokumentu jak stylu pisania o nim. Człowiek sformalizowany, zapisany/wypisany, poświadczany za zgodność z oryginałem, i ogień, zarazem obecny i skryty.
zgłoś
przepisywany itd.
zgłoś
ładny erotyk :)
zgłoś
to interesujące.
zgłoś
gdyż w zamyśle erotykiem to nie jest. ale, jak widać, każdy widzi, co chce zobaczyć.
zgłoś
pobudza wyobraźnię....
zgłoś
Ależ tu ręka poprowadziła w rewelacje syntetyczności. Wracam jak zaklęta, w czar. Tak jak nieraz krążyłam w innych miejscach, gdzie nie mogłam się nadziwić, ile przestrzeni potrafi w żelaznym porządku objąć skrót liryczny. Interpretacje Twojego maleńkiego tekstu byłyby eseistyką, nożesz. A tu tak niewiele słów w zamian.
zgłoś
Koszula jako powłoka dla ciała, nocna i dzienna, pokutna, i śmiertelna, i z folii koszulka na papierzyska i i w ślad za nią ze sztucznego tworzywa koszula na zwłoki, i "bliższa ciału koszula" – każda z nich kieruje w odmienne drogi, ale i jednocześnie z linii tych dróg jednak układają się połączenia, gęsto, ale czytelnie, w atlas, zbiór map, w warstwienie się i nagości, i jej okryć w różnych dziedzinach życia – ani śladu bazgraniny, plątaniny w chaosie.
zgłoś
Dlatego, z ciekawości, można by i spojrzeć na ten wiersz jak na erotyk. To też jakiś trop niewykluczony. Czemu nie. W końcu "ogień", "płonąć" - mogą podpowiadać także żywioły, więc i nieopanowanie uczuć. Przy czym niekoniecznie warto rozumieć erotyzm wąsko, jako refleks seksu, namiętności czy miłości w związku dwojga ludzi, ale tak, jak rozumieli Erosa dawni Grecy. Kiedy on jeszcze nie zminiaturyzował się w uciesznego kolesia z łuczkiem.
zgłoś
Eros pradawny był, powiedzmy, mniej więcej, 'tym, który wyprowadza z ciemności, niewidzialności w widzialność, w życie nie w ukryciu'. I tak można go tu zobaczyć.
zgłoś
Przecież można rozszerzyć znaczenia "miłości" na związki ze światem tak rozmaite, że hej. Miłość w ogóle, łącznie z miłośnikiem, wielbicielem czegoś (rodzinna, dzieci i rodziców, i dziadków, rodzeństwa; bzik do gór, do książek; przyjaźń jako odmiana miłości; miłość własna; bliźniego; do ziemi, do bogów, do idei, ludzkich konstruktów itd., itd. etc.) Miłość i jej ciemna strona, nienawiść, sieciują ludzi w znacznie bardziej złożone konfiguracje niż to robią tylko seks czy miłość dwojga w momencie, kiedy świata poza sobą nie widzą.
zgłoś
Zatem, niechby sobie był i erotyk. Tyle że, o jakkolwiek pojmowanym tutaj, z mojego punktu widzenia dałoby się powiedzieć różne rzeczy. Oprócz tego, że jest "ładny", heh.
zgłoś
"A ledwo płomień przygasnął, / Znów pełne były tawerny, / Kosze oliwek i cytryn / Nieśli przekupnie na głowach".
zgłoś
No nic to. Czas iść stąd. Pozdrawiam.
zgłoś
z Erosem bardzo trafnie.
zgłoś
:)
zgłoś
pokręcone trochę. Bardzo subiektywny obrazek.
zgłoś
trudno, aby był obiektywny, gdy osobniczy.
zgłoś
facet raczej zobaczy w tym tekście erotykę :)
zgłoś
jak rzekł pewien ktoś "nieświadoma kobiecość"
zgłoś