|
| smokjerzy |
|
ALL WORKS
Poetry (419) Prose (18) Diary (100) Photography (127)
Postcards (3) About me Friends (18) | |
Przeważnie rano, przy kawie, zbiera mi się na wiersz. Słowa obsiadują mnie wtedy, jak muchy wiadomo psie co. I brzęczą, brzęczą, brzęczą - to brzęczenie poddaję destylacji, żeby oddzielić piękne od brzydkiego, pachnące od śmierdzącego, żywe od zdechłego, zjadliwe od trującego. Po zderzeniu czołowym z efektem końcowym ( proszę, jaki piękny rym! ) niemal zawsze rzucam pisaniem o ścianę - sam ją budowałem, to wiem, że jest w stanie przyjąć wszystko. Plamy kiepskiej poezji ważą niewiele i łatwo je zmyć, więc zmywam. A potem znów jest rano, kawa i ściana.
mop, miotła, szufelka, wiadro..
report
z szafy mi to wyjąłeś!...
report
mi trzimiem w kredensie..
report
niedługo będziesz miał na ścianie tapetę strukturalną :)
report
już mam, teraz kolej na sufit! ;))
report
dla tego diamenty są takie cenne / reszta to zwały /kwarcu i skały / o jak i mi się rymnęło/;)
report
u Ciebie rymy, to jak oddychanie ;)
report
TY to jesteś taka swoista wersja króla Midasa, czego się nie dotkniesz to wiersz powstaje ;p
report
jest wręcz odwrotnie - dotykam i rozsypuje się w drobny pył :))
report
chodząca skromność ;)
report
o to to! :D
report
*
report
dzięki za czytanie :)
report
No popatrz- ja mam podobnie, ale późnym wieczorem ;)
report
Każdy wybiera sobie sam czas torturowania ścian ;))
report
protestuję - nie jest kiepska :)
report
Twój protest bardzo mi pochlebia! :))
report