Poranek.
Dach sąsiadów wschodzi.
Starannie prostuję dla ciebie płatki,
odżywiam rosą.
Południe.
Dach lśni w słońcu,
zarumieniona czekam na spóźniony autobus.
Jedziesz do mnie.
Wieczór.
Dach zachodzi,
rozkwitam w twoim spojrzeniu.
Zębami zrywasz płatki.
Noc.
Nie widać dachu.
Mam kolce.
oczywistą drzazgą skrobie w ciemnościach..
report
:))) Alcie, witaj! Oczywiście, że oczywistą i jeszcze jak skrobie!!:)
report
w świetle kwitniesz.. :)
report
Jeślinko...wiem... ale na fotografiach... w świetle wszystko jest ...jaśniejsze...hmmm?:)
report
Pięknie czeka w świetle słońca...nie licząc nocy...bez końca...
report
Pozdrawiam Zuzanno, swoim wierszem pięknie o tęsknocie opowiedziałaś... :)
report
... Ewo, dziękuję...:) Pozdrawiam ciepło, cieszę się, że podoba... i wzruszyło...:)
report