wstaję rano znowu pusto
w okno też nikt nie zagląda
krzywą gębą patrzę w lustro
ona jedna nic nie żąda
zarost przerósł trzy dni z hakiem
myląc szczecin ze szczeciną
włos nieświeży ciut na bakier
suchy kaszel też nie minął
z mięśni flaki - w takim stanie
trzęsą się jak galareta
brzuch ogarnął dziwny taniec
a postawa krzyczy - gdzie tam
szukam spodni - jakieś noszę
jeszcze trwam przy zdrowych zmysłach
nagle słyszę - puk puk - proszę
no i patrz depresja przyszła
Nigdy nie patrz w lustro rano/ bo depresja tylko czyha/ żeby zrobić w głowie siano/ lepiej lustra więc unikać//na wyczucie wybierz uśmiech/ włóż różowe okulary/ i ostrożnie stań przed lustrem/ bez nadziei na fanfary// zerknij najpierw jednym okiem/ lecz zza ramy, gdzie bezpiecznie/ potem przemknij długim skokiem/ uwierz, Samie - najbezpieczniej// Dobrego. :))) Aha - zmieniłabym na "krzywą gębą". ale to Twoja gęba w końcu, więc nie muszę jej specjalnie oglądać. ;) Fajny wiersz, Sam - ubawiłam się. :
report
kiedy macha mi z odbicia/ ta depresja ...(to kobieta?)/ to przykrywam zdjęciem lusta/ gruby?, stary?- Deep a gdzie tam!:))))-pozdrówki samie:))
report
moje dni mi szybko uciekają... uśmiecham się .. fajny wiersz.
report
czyli zaczyna się życie pod psem:-)))
report
moja ukochana cioteczka, gdy figura się jej zaokrągliła znacznie, poprzecinała lustra na pół i zachowała radość życia
report