epidemia grypy - no i co teraz
rozpadało się w nocy pogoda leniwa
nie wiadomo czy wstawać czy poleżeć jeszcze
nawet Celsjusz ze złości termometr wykrzywia
ciepło-zimno mnie trzęsie
na dodatek dreszcze
już mnie z rana dopadły wraz z czkawką szaloną
która z grypą się pęta mieszając powietrze
za firanką magnolia we łzach cała ponoć
pachną kwiaty łzy pachną
a czym pachną dreszcze
sen też pachnie gdy w tańcu kołysząc biodrami
nawet deszczu melodią w zagrypionym tłumie
w myślach jakże wiosennych - chociaż bez nie zakwitł
zamiast w tangu próbuję
pod kołdrą cię unieść
a deszcz deszczem zwyczajnie wciąż dzwoni o szyby
zapłakana magnolia myślami w obłokach
Celsjusz dawno na plusie sam się lekko skrzywił
co tam grypa - pod kołdrą
w tangu chcę cię kochać
"Panie, zabrałeś siły, zabierz i chęci" ;))
report
w tym wieku należy szanować też i chęci... :)))
report
Grypę, czy inną influencę/ ciepłem nakryć spróbuj niebożę/ i choć dreszczem lubi się znęcać/ dreszcz rozkoszy oczyści łoże ;))
report
fajnie z tym niebożęciem... :)))
report
Biedny, kto na grypę choruje/ i żałować zda się każdego/ kiedy Sam się chorym czuje/ rymu się szuka do tego ;))
report
"O szyby deszcze dzwoni, deszcz dzwoni jesienny"... Piszesz piękne, rymowane wiersze, a co do tanga, to lepiej iść w nie, gdy się jest zdrowym, bo inaczej można kogoś też zarazić. Pozdrawiam niedzielnie, a peelowi życzę zdrowia :)
report
peel o tym wie, ale tango ma swoje prawa.... weź i nie zatańcz :)
report
No tak, rozumiem :)
report
:)))
report