przed świtem z krtani / wiersze
chwila kiedy z twoich
rodziłem się
źrenic winna ugiąć
szmer powietrza
i jak zapach deszczu
minąć w ziemi
przyznaj nigdy
mnie tu nie
znajdziesz ledwo
mgieł
wchłoną cię pory
to kim byłaś wiesz
zapomni
łapiąc znikąd
tchnienia skurcz
obejdź jeśli tylko
możesz każdy
strzęp moich warg
a cóż to za "chińska" składnia począwszy od tytułu - dziwactwo wypowiedzi odbiera się jako sztuczność, a ta zniechęca do lektury; J.S
report
a mi się ta "chińska składnia" widzi! Niespotykana formuła u mężczyzny, w każdym razie - rzadko spotykana. Ten tekst jest miękki, on się kładzie na czytającym. On się na mnie kładzie. On mi przypomina pewien rodzaj gładzi poetyckiej ale jeszcze nie będę rzucać nazwiskami.
report
:0
report
trudno się czyta, jeszcze trudniej interpretuje, aż nie wiem co chciałeś powiedzieć, a chyba coś chciałeś
report
Bardzo!!! Bardzo na tak!
report
Zmusza do myslenia a potem do refleksji jak dla mnie swietne
report
bardo skondensowane, intrygujące ale trzecia zwrotka dla mnie zgrzyta - może to naleciałość interpretacji wynikła z regionalizmów - konkretnie "cię pory to kim" zupełnie mi się niepodoba
report
przepraszam nie umiem liczyć - czwarta. Przepraszam
report
zaciekawił :) ( czytając ten wiersz bardziej widziałem go jak wnika do kobiet - myślę tu o płci)
report
Chyba dobrze brzmi to na scenie, daje duże pole do popisu, interpretacji. Czytając go "słyszę". Nie wiem, jak tego dokonałeś...:)))
report
dziękuję za miłe słowa:)
report
tak jesztes tu dzis i a ja nie spie jeszcze, czytam twoje wiersze, niewiele ich ALE TEN JEST PIEKNY nie pomyilam sie wtedy...czego sobie i tobie i innym moim kochanym czytelnikom na przyszlosc zycze__serducho
report
dziękuję, strasznie miło...
report
genialne!!!
report