Zmiana sposobu prezentacji

9 november 2015

diary

Jan Łukaszewski
Jan Łukaszewski

Je reviens

Może to wina jednego za dużo, kieliszka, w restauracji wypitego.
Może to bolesne, zaocznej miłości, rozstanie, narzuca mi to pisanie.
Być może to chandra, zwykła, jesienna, która przewieje grymasy humorów jak liście pod zimnym przykryje śniegiem grudniowym.
Pierwszym przymrozkiem ochłodzi piekące, jeszcze otwarte, rany.
Twarz zapłakaną owieje chłodem codzienności
Zamrozi, jeziorem słonym, wypłakane oczy.
Minie bielą zimy w zapomnieniu.

Zawsze niezauważalnie, omijały mnie pory roku jak samochody na przejściu dla pieszych nigdy nie pozwalając przejść na drugą stronę tęczy.

A jakby tak odważyć się rzucić w sam środek przejeżdżajacego życia i pozwolić sobie wpaść pod koła jego wibrującego świata.
Przejrzeć się w szybach jak w oczach, dostrzec że tak samo się prowadzi.
Dać się potrącić ramieniem czerwonego światła konwenansów.
Zamiast obserwować je z boku krawędzi, poczekalni chodnika, czekając na zielone światło, wykalkulowanego, rozsądnego bezpieczeństwa.
By w końcu stwierdzić że to moja kolej.

Niedaleko stamtąd do rynsztoku, bo i po co się przeciwstawiać.
Nie ma co kijem rzeki zawracać.
Nie ma po co rzucać się pod prąd rzece.
Dlatego też nie wchodzi się do niej dwa razy...


Zawsze omijały mnie, miesiącami, pory roku
Euforycznie skacowanymi początkami  

--- full text ---

Dzień kończony nocą

Windy szum, jak wody spod prysznica, umilkł.  
 Z wolna cichną wszelkie kroki na korytarzu, z głośnych stają się nieśmiałe, jakby nielegalnie wkradające się do sennych mieszkań, o nieprzyzwoitej porze. Melodie kluczy brzęczących. 
Szczęki zamków otwieranych i zamykanych. Stukoty drzwi. 
 Milknące rozmowy sąsiadów gdy zdają sobie sprawę, że są nie na miejscu, bo tak późno. 
Telewizory ściszane, ich odbicia na ścianach, oknach, zasłanianych leniwie roletami. 

Światła przygaszane. 
Zostaje tylko brzęczenie lodówki  
Co jakiś czas przejeżdżające, zagubione auto.
 
Oraz oddechy miarowe życiowe
 
Dźwięki kończące dzień nocą z zapachem tytoniu w powietrzu.

Facebook

Jak bardzo was wkurzają posty o niczym na Facebooku. Milion reklam, spamu, statusów o niczym. Zdjęcia, typu byłem w modnym klubie. Dwie minuty żeby zrobić zdjęcie przy wejściu z logo klubu. 
A w środku nie byłem bo mnie selekcjoner nie wpuścił.
Ostatnio wręcz na mojej tablicy mam wysyp takich statusów:

"Dzien wolny od pracy;)--> pranie, sprzatanie, gotowanie, mycie okien, pieczenie;) hihi typowy odpoczynek dla kobiety;)"* 

 Dwadzieścia lajków pod tym statusem na Facebooku. Nie rozumiem tego fenomenu. Nie to że walczę o lajki, bo mi to niepotrzebne. Nie muszę dowartościowywać się w internecie pokazując jak piękne mam życie.

Po prostu je mam, dla siebie i najbliższych. Nie muszę się nim afiszować.   
   
  Mam dzień wolny! Niechaj cały świat usłyszy wieść szczęśliwą iż posprzątałam mieszkanie, wyprałam, ugotowałam. Jeszcze do tego nerwowe "hihi" dla dodania luzactwa i "blondynkowej" głupoty. (nie mam nic przeciwko blondynkom bo to tylko stereotyp że są głupie)
 Wszystkie wymienione wyżej rzeczy ja i każdy robi prawie codziennie ale żeby się od razu tym chwalić wśród znajomych. 
  W takich (...)

--- full text ---

23 february 2014

diary

Jan Łukaszewski
Jan Łukaszewski

Samota

Zawsze chciałem być niezależny pragnąłem dostatniego, spokojnego życia
satysfakcjonującej dobrze płatnej pracy, czasu na rozwój osobisty, własnego mieszkania. 
Teraz kiedy zostało mi 6 dni do wyprowadzki do nowego mieszkania, z którego bardzo się cieszę.
Właśnie teraz kiedy powinienem być najszczęśliwszym ze statystycznych 20 latków 
Teraz kiedy wszystko, czego pragnąłem, już mam, zauważyłem że nie mam z kim  tego dzielić. 
 Okazało się że zostałem zupełnie sam. Mam nowe mieszkanie ale nie mam się z kim do niego wprowadzić. 
Kupuję nowe meble z myślą. Przecież oprócz mnie nie będzie miał kto siedzieć na tej kanapie, 
wieszać swoich ubrań w szafie. nie będzie nikogo kto miałby z mną jeść, śniadania, obiady, kolacje, 
to po co mi zastawa na 6 osób, i po co mi taka duża kuchnia, lodówka, jak nie ma dla kogo gotować
Jestem SAM.
  Często wiszę na telefonie słuchając sygnału, bo nikt nie 
odbiera i czekam aż odezwie się sekretarka i zostawiam wiadomości na 
sekretarce moim rodzicom czy bratu.A z przyjaciółmi mam kontakt typowo wirtualny, 
ale zawsze każdy piszę że nie ma teraz właśnie czasu bo sesja, bo studia, bo coś tam innego. 
Niby jestem wśród wielu ludzi tyle że Brata widzę raz w tygodniu, a jak zadzwonię to akurat coś ogląda 
i nie można mu przeszkadzać, albo jest na siłowni lub na zakupach z (...)

--- full text ---

20 january 2014

diary

Jan Łukaszewski
Jan Łukaszewski

Pisane nocą

Już od dawna wiem że jestem nie bez powodu w takim miejscu w jakim się znajduję, zarówno w życiu jak i w świecie.
  Ale dopiero teraz to odczułem, mieszkanie, które wynajmuję dopiero od pół roku, nazywam domem. Mimo iż dobrze wiem że mój dom rodzinny jest 1750 km na wschód, w Polsce. Oglądam francuską telewizję, poznaję dużo słów, rozumiem prawie wszystko. Czasami się boję że zacznę zapominać pewne słowa po Polsku, mam nadzieję że to się nie zdarzy. Załatwiam większość swoich spraw. Umiem się porozumieć  w tym, jeszcze kilka miesięcy temu, obcym dla mnie, języku miejscowych, który do najłatwiejszych nie należy.
 Teraz dopiero czuję że mój przyjazd tutaj był mi przeznaczony.
Tak mi było pisane, chociaż sam nie wiem czy sam tego sobie nie zapisałem, kiedyś, dawno temu w podświadomości ? 
 Zauważyłem że wraz z tym że ludzi tutaj stać na więcej rzeczy materialnych stać ich także na więcej uprzejmości, uśmiechu i uczynności, niż ludzi w Polsce. Stać ich na to by być szczęśliwymi, i chciałbym by mnie też było na to stać, bym miał tyle odwagi.
Sam po sobie zauważyłem że nie mam na co narzekać, więcej się uśmiecham, czuję się bardziej zadowolony z siebie, z mojego życia, z pieniędzy, choć jestem z dala od ojczyzny.
 Zdałem sobie sprawę że na pewno znajdę tu swoje miejsce na ziemi tylko dla mnie, mały kawałek nieba. Wiem że już na stałe nie (...)

--- full text ---

17 january 2014

diary

Jan Łukaszewski
Jan Łukaszewski

Światło

Nie wiem jak to nazwać. 
Dzisiaj wydarzyło się coś dla mnie niezwykłego. Dzień zaczął się zwykle. Wstałem ubrałem się i pojechałem do pracy   
W pracy na początku czułem światło jasne lecz nie oślepiające, mleczne, ciepłe, myślałem że to po prostu oświetlenie sufitowe ale czułęm jego źródło na zewnątrz. Myślałem że to jakaś latarnia, ale żadne sztuczne światło nie dawało mi takiego odczucia 
 Było to ciepłe miłe uczucie, które dawało mi bezpieczeństwo, wewnętrzne ciepło uczuciowe. 
 Moje myśli były spokojne i skupiły się na odczuwaniu i odbieraniu światła.
 Nagle uspokoiły się wszystkie kołaczące w mojej głowie myśli wszczystkie złe emocje, nerwy, jakiekolwiek bóle minęły. 
Mózg wyłączył myśli odczuwanie ale był świadomy zrelaksowany jak też i ciało. 
Wyszedłem na zewnątrz żeby zobaczyć czy nie świeci już słońce, że czuję taką jasność ale o 6 rano zwłaszcza w styczniu to prawie niemożliwe.
Wyszedłem i spojrzałem
Niebo było mocno zachmurzone nie było widać gwiazd ani księżyca, padał deszcz. A ja nadal odbierałem jakąś dziwną świetlistość, która sprawiała że czułem się szczęśliwy, minęła wraz ze świtem. Lecz część tej świetlistości została we mnie i noszę ją w sobie. Nie był to  sen, więc co to mogło być ?

7 november 2011

diary

Jan Łukaszewski
Jan Łukaszewski

Jesienne kasztanowe liście

( Jesienne kasztanowe liście )
 Każdego dnia idę na przystanek ścieżka między drzewami i kilkoma gospodarstwami w mojej wsi.

 Codziennie rano podążam tą samą drogą. Co dzień od nowa . Do tego samego celu .

  Przy płocie sadu mojego sąsiada obok drogi rośnie okazały   Kasztan .
Dziwię się , że tak wspaniały okaz uchował się do dzisiejszego dnia , bo
drzewo to jest grube i ma ze 300 lat jeśli nie więcej . Aż dziw bierze ,
że nikt go wcześniej nie wyciął  i nie przerobił na ładne meble lub
deski, że nikt nie wyrwał tego drzewa dla komfortowej działki pod budowę
domu .

  Gdy zaczęła się moja przygoda z chodzeniem do szkoły i wyprawami na
przystanek autobusowy . Zawsze przechodząc obok tego drzewa 
przechodziły mnie ciarki . Bałem się go , gdy  wiatr  wiał  i  gałęzie  trzeszczały 
a  liście  szumiały . Było ono takie ogromne ciemne , a jego gałęzie
dotykały chyba nieba . Wtedy wyobrażałem sobie jak przerażająco musi być
tam w nocy , gdy jest ciemno a liście i gałęzie złowieszczo szumią we wszechogarniającej
ciszy . Byłem przestraszony gdy zimą wracałem ze szkoły i miałem sam
przejść obok tego strasznego drzewa , gdy się już ściemniało . Bardzo się
bałem że jakaś sowa zahuka i będzie za mną lecieć , lub mnie porwie .

  Zimą drzewo to (...)

--- full text ---

Środowe gadanie o byle czym

Środek tygodnia znowu mnie zaskoczył . Prawie tak samo jak autobus który odjechał mi sprzed nosa . Czułem tylko spaliny i oglądałem tylną szybę , ale cóż życie. Chociaż biegłem dalej za autobusem do następnego przystanku, kierowca się nie zatrzymał . A kiedy się w końcu zatrzymał to ja tego nie zauważyłem i uderzyłem w karoserie . Czułem się jak taka Pippa ( Middletone), gdy wszyscy się ze mnie śmiali gdy wchodziłem do autobusu
 Skąd mi się wzięło to określenie ? Pippa Middletone ? Kto to w ogóle jest ?Tak w radiu telewizji i internecie. Przecież to znana osoba, Odpowiedziała mi zapytana przypadkowo koleżanka. A z czego ?? Zapytałem i odpowiedzi nie otrzymałem, znaczy sie ze to jest cele brytka  .  Czy nie ma zbyt dużo cele brytów na świecie ? Ekscytujemy się kimś kto zasłynął tylko tym że jest siostrą żony księcia Wiliama . Wow !!! Ale wyczyn ! Moja siostra ożeniła się z księciem .
Na portalach plotkarskich jest cała o niej rubryka . Na portalach w stylu plotki skandale fotki i anegdotki . Których oczywiście nie czytam . Ale aby się dowiedzieć kim jest owa osoba , musiałem się przemoc i sprawdzić stronę o nazwie popularnego grzyba leśnego lub buta na obcasie z wysoką cholewą, której nazwy tutaj nie przytoczę .
Oczywiście znalazłem miliony bezużytecznych, chamskich, pełnych wyzwisk i oburzenia komentarzy o pani Middletone. Przepraszam bardzo ale kto pisze takie komentarze ?

--- full text ---

Wtorkowe wynurzenia

Tak się głowię nad jedną kwestią , od samego rana.
  Po co ja piszę? Dlaczego publikuję moje pisanie w internecie ? Czy to może jest bezpieczniejsze , bo nikt mnie nie zna i nie ma kąśliwych uwag czy komentarzy(nic bardziej mylnego) . Czy może dlatego że mam niską samoocenę i podwyższam ją sobie pisząc dla kogoś( dla komentarzy) . A może jeszcze jest to apel o to żeby ktoś mnie zobaczył , bo przecież każdy chciałby być dostrzeżony sławny, podziwiany i kochany przez wielu , lub nienawidzony i negowany ( ale to odmiana masochizmu , odczuwanie przyjemności z bólu)  .
 Każdy z nas chce osiągnąć jakiś swój określony cel wyższy , zwany popularnie sukcesem . Ale czy nie ma lepszych , lub innych miejsc na debiut . Oczywiście są gazety różnego rodzaju ( o tyle o ile któraś zgodzi się wydać wiersz lub opowiadanie) , lub wydanie twórczości własnym sumptem ( tylko że do tego potrzeba oprócz genialnego tekstu, wielkiego talentu  i katorżniczej pracy , jeszcze pieniędzy i to sporo ).
Można także znaleźć wydawce , który wypromuje i wyda próby pisarskie. 
 Ale oprócz tych sposobów internet jest najtańszym
sposobem i także ogólnodostępnym dla ludzi . Można trafić do szerszej
publiki , no i poznać ich zdanie na ten temat.( Choć to drugie to
bardzie wada niż zaleta, bo internet to często śmietnik i rynsztok
ludzkich poglądów , chociaż są wyjątki)
 Jak (...)

--- full text ---

Poniedziałkowe refleksje

Jak to zaśpiewała kiedyś Beata Kozidrak "Poniedziałek jest jak uciekająca przystań " . Tylko czemu tak trudno ją złapać , dogonić i odetchnąć .
  A za czym gonię  ? Za tą przystanią gdzie odpocznę ? Za sławą ? Pieniędzmi ? Łatwym wygodnym życiem?  Może? Ale czy na prawdę w życiu ważne są tylko rzeczy materialne.
  Może to zabrzmi moralizatorsko i górnolotnie, ale dla mnie najważniejsze jest moje własne szczęście i radość z każdego dnia i najmniejszej rzeczy jaka przyniesie mi chwilowe bo chwilowe , ale szczęście .
 Ale w życiu nie jest jak w piosenkach. Nie wszystko można mieć , ale wszystkiego można chcieć . Ja nie mam rąk których mógłbym się chwycić ( następny wers piosenki "Chwytam się twych rąk , chcę być drogą w twoich myślach ") .
 A kto ( lub co ) jest tą droga w moich myślach ? Tak się zastanawiam. Co jest moim celem ? Czy może żyję bezcelowo ? O co chodzi w tym życiu ??
 BUM i tak zrodził się mój problem egzystencjalny  ( Teksty piosenek to często grafomania, tak jak zresztą moja pisanie  ) Cholera tyle pytań . Ale to dopiero poniedziałek, mam cały tydzień na zastanowienie się nad tym . Chociaż to nie są przemyślenia na jeden tydzień .
Jeden wyciągnę wniosek jestem zagubiony i muszę się odnaleźć ."Bo ja jestem proszę państwa na zakręcie"( Gdzie ja siebie odłożyłem , zagubiłem ??)
 Jak ja "Nie (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register