Atanazy Pernat, 10 may 2017
tęsknię nieświadomie
za światłem w twoich oczach
i żeby ręce przestały uderzać bez opamiętania
pragnę żeby symbolem życia
nie był facet zamordowany bestialsko poprzez przybicie do krzyża
tęsknię za dzieciństwem
z którego nic nie pamiętam
za wszystkimi straconymi szansami
z którymi się nie pogodziłem
za tym
żeby nikt nigdy nie zgwałcił tamtej kobiety
za ciszą wypełnioną tylko
szmerem wiatru za oknem
i niewypelnioną
stekiem przekleństw za oknem
za ulicą prostą i cichą
drogą z góry wyznaczoną
kimś kto zawsze czeka
a jest tylko człowiekiem nie Bogiem
tęsknię za spojrzeniem wartym tysiąca słów
o którym nie da się opowiedzieć słowami
za brakiem ukrytych intencji
lub intencji z góry ukartowanych
za własnym mieszkaniem
bo bujam się od lat jak jakiś cholerny Żyd tułacz
za twardą nieustępliwą wiarą w szczęście
brakiem smrodu w tramwaju
i skarpetek w sandałach
trochę nieświadomie tęsknię
czasami za sobą
i swoim odbiciem w lustrze
Atanazy Pernat, 10 may 2017
pisz mimo podłości
pomimo ściśnięcia w klatce piersiowej
i bólu serca
pisz mimo paraliżującego strachu przed jutrem
i samotnością
mimo, że to nie ma żadnego znaczenia
pisz mimo podłych świń dookoła
wbrew sobie czasami
mimo ściśniętej krtani
i łez zaschniętych na podniebieniu
zamknij oczy wyobraż sobie świat
pełen dobrych ludzi
i pisz do ostatniego oddechu
który w tobie stopniowo zamiera
dzień po dniu
godzina za godziną
w jedynej dostępnej rzeczywistości
Atanazy Pernat, 26 april 2017
Będę powieszony za słowa
o brzasku
za niedopowiedzenia i zaniechania
za to
że wtedy nie pocałowałem tamtej dziewczyny
za picie wody po goleniu
i palenie po kryjomu bez zaciągania się dymem
będę zgładzony
za to czego nie zrobiłem a zrobić mogłem
lecz nie miałem siły
za podbite oko i plecak skradziony na ulicy
za skopanie mnie przez kryminalistów
oraz próbę sił na codzień
za zagubienie się w mieście wieczornym
i przygwożdżenie do łóżka w depresji
ucieczkę, powrót, ignorowanie telefonów
będę wisiał bezczynnie, łagodnie
tuż obok tęczy
Atanazy Pernat, 26 april 2017
katolicko patriotyczna maź
mnie oblepia
sąsiad stuka w nocy w ścianę
daje mi rozgrzeszenie
pochody i ceremonie
zgrzyt windy
nie przyzwyczaję się nigdy
do chamstwa
moje małe światy moje małe wiersze
zerwałem plastry razem ze skórą
a wokół słyszę tylko
spierdalaj
nie ma co się użalać
zostanę mistrzem drugiego planu
robiąc debilne miny
na fotografiach przepitej rodziny
Atanazy Pernat, 5 april 2017
Zachowam spokój kiedy zaczną wbijać gwoździe
i tak wbijają krzywo
cholerni amatorzy
zapomniałem się rano pomodlić
ale to już bez znaczenia
zachowam ten cyniczny uśmiech
w kącikach ust
kiedy wzniosą rusztowanie
i odmówię gąbki nasączonej alkoholem
dzięki ludzie-nie piję
może na samym końcu
uśmiechnę się nieco szerzej
z zachowaniem oczywiście
niezbędnej szczypty pogardy
jak można było sądzić, że to kogokolwiek zbawi
cholerni romantycy sadyści
Atanazy Pernat, 15 march 2017
przepływając gdzieś obok życia
w ciemnym pokoju
ze skrzyżowanymi nogami
z zaciśniętymi pięściami
gardło pali od ognia tak mam od lat
płonący wzrok w ciemnościach
akt planowanej zemsty
przebity wspomnienami jak włócznią
dzień który znów się dokonał woda nie będzie zamieniona
odłączyli bo nie zapłaciłem
zresztą na wesela już nie zapraszają
korona jakby mniej cierniowa już teraz
tylko taka bardziej szara
starałem się jak mogłem zmartwychstać rano do pracy
i znowu we mnie nie uwierzyli
płacą mniej niż za tamtą akcję w biblii
mam tylko odciski na mózgu jak od gwoździ
i nikt się do mnie nie modli
Atanazy Pernat, 13 march 2017
przed pójściem spać
napełnię płuca powietrzem
żeby znowu nie krzyczeć przez sen
świt znów jest wołaniem o pomoc
ucieka pociąg, ludzie mnie obrażają
a potem mówią, że jestem nadwrażliwy
albo że jestem egoistyczny
ja trzymam się poręczy wracając wieczorem
poraniony jak zawsze
ty mnie pocieszasz ja słucham
jest lepiej przez chwilę
napełnię płuca powietrzem
kiedy zaciśniesz mi dłonie na szyi
z miłości o której nie mam pojęcia
chyba będziemy szczęśliwi
Atanazy Pernat, 13 march 2017
stąpając po cienkim lodzie
pełni napięcia a może tylko cierpienia
nic nie zostawimy po sobie
sprzedałem wszystkie książki i zdjęcia
żeby tylko pozostać przy życiu
i tak zapamiętamy tylko ostatnią chwilę
lub ostatnią obelgę
twarz już sina od ciosów
lecz oczy nie zgasną tak łatwo
zapamiętałem refren i będę go nucił nad ranem
jak kołysankę
dla ciebie
na granicy dwóch światów
Atanazy Pernat, 18 june 2010
nie pocałujesz mnie zdrajco
i nie pójdziemy
drogą krzyżową
znowu wszystko spieprzyłeś
a przecież
mogliśmy być zbawieni
spieprzyłeś zdrajco
bo nie wysypałeś soli
a potem sie powiesiłeś
inaczej się umawialiśmy
miałeś mnie tylko wydać
a ty
musiałeś znowu pić
wszystko mi spierdoliłeś
dlaczego się powiesiłeś?
mogliśmy być zbawieni
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
3 april 2025
marka
3 april 2025
marka
3 april 2025
marka
3 april 2025
marka
3 april 2025
marka
3 april 2025
wiesiek
3 april 2025
ajw
3 april 2025
ajw
2 april 2025
marka
2 april 2025
ajw