6 november 2011

poetry

agnieszka_n
agnieszka_n

z monologów. w lesie.

przepraszam, czy mogę się do pana przytulić?

przecież jestem dzieckiem, które 
wskakuje za piłką do wiosennej kałuży.
w nowym płaszczyku i kaloszach.

wie pan, ja tak tylko, w międzyczasie
napisałam kilka wierszy. z nudów,
bo akurat padało i jakoś mierził świat.

nieustannie próbuję zaprzyjaźnić się
z pewnym lisem. dlaczego
woli właśnie tę różę?

moje oczy są wciąż szare,
albo bardziej szare, więc dzielę 
na strofy i wersy, by to zmieścić.

dobrze, że chociaż milczy i mogę wpleść kręgosłup w jego korę.

2011.

Magdala
6 november 2011 at 20:19

cudowne, złote Dziecko. przepiękny wiersz. brawo, Agnieszko!

report

agnieszka_n
6 november 2011 at 20:22

Magdalo, miło że zajrzałaś. Dziękuję :)

report

lajana
6 november 2011 at 20:23

:-) Tak, to jest prawdziwa poezja! :-)

report

agnieszka_n
6 november 2011 at 20:26

Lajano, aż nie wiem co powiedzieć- DZIĘKUJĘ. Dobrego wieczoru :)

report

lajana
6 november 2011 at 20:27

:-) dobrego!

report

Darek i Mania
6 november 2011 at 20:29

gratuluję wiersza - przypadł mi do gustu :) jest tu ten kontakt z czytelnikiem i od razu chciałoby się odpowiedzieć -chodż, przytul się - albo czemu ten lis nie chce przyjażni ?

report

Ania Ostrowska
6 november 2011 at 20:30

wiesz, Agnieszko, trochę mi zgrzyta "skacze za piłką do wiosennej kałuży". Widzę "włazi", goni" ostatecznie "wchodzi", ale "skacze" jakoś nie :( gdyby było "skacze po kałużach" - OK, ale skacze za piłką - nie. Pozdarwiam

report

agnieszka_n
6 november 2011 at 20:33

a wskakuje?

report

Ania Ostrowska
6 november 2011 at 20:34

o tak - wskakuje jak najbardziej :)

report

agnieszka_n
6 november 2011 at 20:36

:) dzięki, aniu :)))

report

Ania Ostrowska
6 november 2011 at 20:37

:)))

report

Darek i Mania
6 november 2011 at 20:39

jak ja byłem dzieckiem to biegłem za piłką i zatrzymywałem się przed kałużą a potem wskoczyłem w kałużę i jescze były problemy ze złapaniem w ręce( nie wspomnę o problemach z tyłkiem jak obłocony murzyn wracałem do domu)

report

agnieszka_n
6 november 2011 at 21:26

hehe ;D

report

Anna Maria Magdalena
6 november 2011 at 20:38

super:)

report

agnieszka_n
6 november 2011 at 21:28

serdecznie dziękuję :)

report

Istar
7 november 2011 at 08:23

a mnie rozbawił wers z kałużą, mogę to sobie wyobrazić gdyż ;)

report

An - Anna Awsiukiewicz
7 november 2011 at 08:32

Bosko:) Potrafisz cudnie zaskoczyć:)

report

agnieszka_n
7 november 2011 at 12:10

dzięki wam wszystkim za wpis. miłego :)

report

Emma B.
7 november 2011 at 12:13

:)

report

agnieszka_n
7 november 2011 at 12:15

odwzajemniam :) - miłego dnia

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
8 november 2011 at 23:29

Trochę jak "Poema naiwne" Miłosza...:)). Ładny obrazek

report

Withkacy
11 november 2011 at 21:27

Wiersz z nutką pretensji, którą może jedynie wysłuchać las. Tak, bo ileż można słuchać samego siebie? Dopóki szaleństwo cierpieniem pląsa. I ona, poezja, ukojenie miedzy porami roku. Na szczęście jest "on", cierpliwy. Autorka jakby przez chwile stara się oszukać, że mogła by bez niej żyć. Oczekiwanie na spełnienie, fajnie przedstawione przez czyste i takie dziecinne nadzieje. Uwaga na lisa, może nawet nie na jednego, stary las dobrze radzi. Warto więc wpleść kręgosłup w pień aż do późnych dni pomarszczonej skóry. To by było na tyle. Cieplutko pozdrawiam.

report

Natali
11 november 2011 at 21:36

lisa można oswoić :))) piękny wiersz Agnieszko, posiedziałam sobie przy nim z przyjemnością :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register